fbpx

 

Opo­wiem Ci o pew­nej dziew­czy­nie, która czę­sto dopro­wa­dza mnie do szału. A mimo to, bar­dzo ją lubię.

Kilka fak­tów pod­sta­wo­wych na począ­tek: nie wyobraża sobie dnia bez her­baty z cytryną, cią­gle poszu­kuje ide­al­nej fry­zury, a od kiedy odkryła wędzone tofu musi się pil­no­wać, żeby nie jeść go każ­dego dnia. Dawno temu zro­zu­miała, że jej serce jest tak pojemne, że nie musi wybie­rać mię­dzy odwiecz­nym spo­rem: kot czy pies? I cho­ciaż teraz poranki spę­dza na spa­ce­rach z kotem, w tym tema­cie nie powie­działa ostat­niego słowa. Nie wie, czy lubi bar­dziej wschody czy zachody słońca, ale, tu też na szczę­ście nikt nie każe jej wybie­rać.

Miała 9 lat, kiedy zro­zu­miała, że książki zmie­niają życie. I do tej pierw­szej książki wró­ciła już milion razy, wyle­wa­jąc nad nią morza łez. Chyba się nie pogniewa, jeśli Ci powiem, że łatwo się wzru­sza, i dużo się śmieje. Szybko wpada w zachwyt. A im jest star­sza, tym bar­dziej roz­czu­lają ją pro­ste rze­czy. Doce­nia cie­płą kawę wypitą z wido­kiem na sku­biące trawę sarny za oknem. Uśmie­cha się do ludzi któ­rych mija na ulicy. Nawet jeśli spod maseczki teraz tego nie widać. I zwy­kle mało maru­dzi.

Powiem Ci w sekre­cie, że chcia­łaby być mini­ma­li­sktą. Ale do jej głów­nych wad mogę zali­czyć przy­wią­za­nie do rze­czy. Cho­ciaż, trzeba jej przy­znać, że nad tym pra­cuje. Ale półki z zeszy­tami i pisadłami Ci pewnie ni­gdy nie pokaże. Oh! Tak! Nie zosta­wiaj jej samej w skle­pie papier­ni­czym, bo straci for­tunę! Dla jej dobra – pil­nuj jej!

Apa­rat wzięła do ręki kiedy miała kilka lat. I wcale jej się dobrze nie koja­rzył. To jest dłuż­sza histo­ria, ale chyba teraz jest na nią dobry moment. Posłu­chasz? To było dawno temu. Na rodzin­nej wycieczce. Jako star­sza, mądrzej­sza, roz­sąd­niej­sza sio­stra mogła zro­bić rodzinne zdję­cie. Miał to być wielki przy­wi­lej, któ­rego wtedy nie doce­niła. Jej młod­szy brat stał na gigan­tycznym pniu. Kiedy się ma 6 lat to każdy pień jest gigan­tyczny, okej? I ona zro­biła zdję­cie! I już bie­gła, żeby się dostać na ten pień jako druga (co już samo w sobie bolało!) Ale „wycieczka” miała plan iść dalej. Bez zdję­cia. Bez zdję­cia z nią na tym pniu. I ta mała dziew­czynka, została wtedy sama z tym wiel­kim roz­go­ry­cze­niem, smut­kiem i łza­mi w oczami. I cho­ciaż ta trauma trwała kilka minut, aż do budki z lodami, to jakiś drobny uraz w niej został. I nadaje się ide­al­nie przy wywo­ły­wa­niu wyrzu­tów sumie­nia u reszty rodziny.

Więc już wiesz, jak wyglą­dał ten jej pierw­szy kon­takt z apa­ratem. Chyba pra­wie pierw­szy, bo z mgli­stych wspo­mnień, dziew­czynka pamięta swo­jego dziadka, który z nie­zwy­kłą dba­ło­ścią usta­wiał para­me­try na apa­ra­cie i robił im zdję­cia. Cho­ciaż naj­bar­dziej zapa­mię­tała oglą­da­nie slaj­dów. I swoją zimową sty­li­za­cję w wieku 3 lat. Ale to już jest zupeł­nie inna histo­ria.

Czas mijał, dziew­czyna szu­kała pomy­słu na sie­bie. Jesz­cze na stu­diach peda­go­gicz­nych się­gnęła po apa­rat od dziadka. Wło­żyła do niego kli­szę i poczuła, że wresz­cie wie, co zro­bić z rękami kiedy jest w gru­pie ludzi. Od tego czasu apa­rat już z nią został. Po dro­dze w tej przy­go­dzie skoń­czyła szkołę foto­gra­ficzną, i tra­fiła na naj­cu­dow­niej­sze warsz­taty foto­gra­ficzne u nie­zwy­kłych Piecz­ko­& Pie­tras.

W mię­dzycza­sie wyda­rzyły się wzloty i upadki. Ona nauczyła się, że nie wolno roz­pa­mię­ty­wać wszyst­kiego w nie­skoń­czo­ność, tylko wycią­gnąć wnio­ski i ruszyć do przodu. Dzi­siaj ta dziew­czyna jest sil­niej­sza niż myśli. I nie boi się powie­dzieć, że każda sesja ją cze­goś uczy. Cza­sem, przez uła­mek sekundy przez głowę prze­la­tują jej myśli, że żałuje, że nie wie­działa tego wszyst­kiego kilka lat temu. Ale naj­wi­docz­niej to teraz jest wła­ściwy czas.

Dziew­czyna roz­go­ściła się na połu­dniu Pol­ski i czas dzieli mię­dzy dwa woje­wódz­twa: ślą­skie i mało­pol­skie. W sekre­cie Ci powiem, że zamiana beto­no­wych blo­ków na widoki gór była jedną z naj­lep­szych decy­zji w jej życiu. I cho­ciaż już nie pła­cze na widok tych saren za oknem, to czę­sto wpada w chwile zatrzy­ma­nia i pozwala się otu­lić ciszy.

Prawie bym zapomniała, że ona uwielbia kolorowe skarpetki, prowadzenie bullet journala i fotografowanie ludzi. W słuchawkach zwykle gra jej jakaś muzyka. Ostatnio zapętla taylor swift albo toma odella. Jest absolutną domatorką i płacze na wszystkich filmach disney’a.  Mam jeszcze kilka historii, ale niech pozostaną na inny czas. Ps. Jeśli myślisz, że znajdziesz z nią wspólny język -rozgość się i zostań na dłużej!

Ps. 2. A jeśli chcesz zobaczyć więc jej codzienności, wskocz na instagrama.

Fotografia ślubna Jastrzębie-Zdrój | Fotografia rodzinna Nowy Sącz | Sesje lifestyle Nowy Sącz | Fotograf rodzinny Jastrzębie-Zdrój | Podpowiedzi dla Pary Młodej

© Judyta Marcol Fotografia 2023 – wszelkie prawa zastrzeżone.

Pin It on Pinterest

error: