fbpx

reportaż ślubny | dom przyjęć atmosfera

Magda i Tomek

Są takie dni, kiedy wszystko składa się w piękną całość. Deszcze przestaje padać w idealnym momencie, od samego rana otaczają Cię ludzie z dobrą energią, masz czas na wypicie szampana, a pod kościół podjeżdżają motory chociaż z powodu pogody nikt na to nie liczył. I chociaż czasem wszechświat aż tak nie sprzyja, i nie wszystko wychodzi …. Cóż. Tutaj na szczęście sprzyjał 🙂

Dzisiaj zabieram Was w podróż, która z godziny na godzinę nabierała co raz to bardziej szaleńczego tempa. A zaczęło się spokojną lampką szampana o poranku. Potem było czułe pierwsze spotkanie w tym wyjątkowym dniu, “zapatrzona w siebie” przysięga w kościele, i piękny pierwszy taniec. A to wszystko to był tylko wstęp do tego, co działo się później na parkiecie. Ogień. Myślę, że odnajdziecie go na parkiecie.

sesja grupowa dla moich panien młodych #2

grupowa sesja na łące

W pierwszym moim planie, chciałam te dziewczyny po prostu uściskać i zapytać co u nich. Na początku miała to być forma spotkania przy kawie / której jeszcze 2 lata temu nie piłam wcale. Potem przyszła ta myśl, że jak to spotykać się z moimi dziewczynami bez aparatu … i tak wpadł mi do głowy pomysł sesji łączonej z pogaduchami. Edycja wcześniejsza miała się odbyć w 2019r., ale z uwagi na przeprowadzkę w góry, udało mi się tylko zrobić mini sesje jesienne. Potem przywaliło pandemią, było dużo strachu i zmienianych terminów, w końcu udało się nam spotkać, nie dać zagryźć komarom i zrobić pierwszą grupową sesję dla moich dziewczyn. Już wtedy wiedziałam, że takie spotkanie na pewno wejdzie w mój harmonogram lata.
Dzisiaj opowiem Wam, dlaczego warto być moją panną młodą.

reportaż ślubny | leśna perła w radlinie

Michalina+Justin

Jest taka sala na śląsku, której pomimo białych ścian i sufitu, nie określiłabym jako jasnej sali. Jest w środku lasu a otaczające ją drzewa tworzą ciut ciemniejszy klimat, niż ten, do którego przyzwyczajają Was moje zdjęcia. I w dodatku na tej sali fatalnie działa zasięg, tak samo jak wi-fi. I tutaj kończą się minusy/nie minusy .
Bo ta sala to niezwykły klimat. To urok ciemnego drewna. Urok drzew za oknem i chłodu który dają. I tak się składa, że ta sala tworzy też piękne tło do opowiadania miłosnych historii.
Dzisiaj przed wami reportaż ze ślubu Michasi i Justina w radlińskiej Leśnej Perle.

Problemy ze stroną

nieplanowane kłopoty

Z kłopotami jest tak, że pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy nikt nie ma na nie ani ochoty ani czasu. Ale one mają to w głębokim poważaniu, i totalnie się nie przejmują, że akurat weekend, że chciałam zrobić aktualizacje, i bardzo mi to nie na rękę ….
No i nic nie poradzę, grzecznie poproszę o odwiedziny na początku przyszłego tygodnia. Tymczasem zapraszam na instagram. Takm, odpukać, wszystko działa.

reportaż ślubny | Radlin i sala Pradziad w Rogowach

Marzena+Rafał

Na każdym spotkaniu z moją przyszłą parą młodą, podkreślam to zdanie kilka razy. Bo ja mocno w nie wierzę: w dniu ślubu zasługujecie na to, żeby być otoczeni ludźmi, których lubicie. To taki największy skrót i najmocniejsza esencja tego, w co wierzę i co czuję. Dzień ślubu nie jest najważniejszym dniem w waszym życiu, ale jest wyjątkowy. Przed nim było sporo ważniejszych, po nim będzie sporo ważniejszych. Ale ten jest wyjątkowy. I tak należy go traktować. Przynajmniej tak to widzę i mocno w to wierzę.

kobieca sesja portretowa na łące

letnia Ania

To nie będzie żadną tajemnicą, jeśli napiszę, że na sesje najchętniej zabieram Was w pola.

Jest tam cisza, spokój, zwykle dajemy radę uciec przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów czy rowerzystów tak, żeby czuć się swobodnie i dobrze. Od mojej przeprowadzki w góry, mam tu swoje ulubione miejsca. Chociaż z przykrością muszę powiedzieć, że miejsca, które jeszcze do niedawna były totalnymi pustkami, teraz są już placami budowy. Wiejskie dróżki, takie polne z cudnymi krzakami, to już absolutny rarytas, bo większość zmieniania jest teraz na asfaltowe autostrady.

Magda + Tomek

sesja narzeczeńska na śląsku

Uwierzycie, że widzieli mnie na weselu prawie 4 lata temu? I zrobiłam na nich dobre wrażenie /co mnie zawsze ogromnie cieszy. Bo czasami nie pamiętam, czy ja byłam wystarczająco miła i fajna dla wszystkich 🙂

Ale oprócz dobrego wrażenia, to jeszcze zachwycił ich efekt w postaci zdjęć! Tym sposobem, już całkiem wkrótce widzimy się na ich ślubie. A jeszcze wcześniej, pobalujemy na wspólnym weselu. Ja pamiętam tamto poprzednie, i wiem, że będzie pięknie! Już się też nie mogę doczekać.

reportaż ślubny w Raciborzu

Hania+Maciek

Hani i Maćkowi towarzyszyłam w raciborskim kościele, kiedy składali sobie przysięgę małżeńską, a później w zamku w Chałupkach. Plany na ten dzień były trochę inne, ale jeśli wirus już tak wiele nam zabrał, to jakoś inaczej podchodzi się do kwestii ewentualnej zmiany miejsca zabawy weselnej. Ale ślub to przecież nie tylko te dwa elementy. Pomiędzy ceremonią a zabawą dzieją się tysiące drobniejszych, wartych uwiecznienia chwil.

Magda + Kacper

reportaż ślubny

Ślub to zwykle emocje. A jeśli ma ciut mocniejszą wrażliwość, odbiera się wszystko intensywniej. Z mojego miejsca – obserwatora, który jest blisko Was, zwykle widać więcej. Widać, kiedy powstrzymujecie wybuch śmiechu, bo pies polizał kogoś po nosie. Widać, kiedy potrzebujecie chwili spokoju, a kiedy mocnej dłoni, która położona na plecach doda otuchy. Widać, kiedy jesteście zmęczeni, i kiedy nogi aż rwą się do tańca. Jak na dłoni widać też relacje i najszczerszą radość, kiedy patrzycie w swoje oczy. Z tego miejsca, moja cudowna dwójko życzę Wam samych dobrych wzruszeń! I tyko maleńkich trosk!

Agnieszka + Kamil

plener narzeczeński na łące

Dzisiaj, polna opowieść, w której główną rolę zagrała Agnieszka i Kamil. I historie o kotach, psach, starym domu, dobrych i złych niespodziankach i naszych marzeniach. Sesja zakończyła się rozmową pod płotem, i jeszcze raz Wam mówię, że następnym razem pogadamy nie na środku drogi 🙂
Ps. a na ich ślub czekam jeszcze trochę mocniej!

kobieca sesja portretowa w plenerze

Asia

Kwitły te drzewa. I pojawiła się taka luka pogodowa. Jedno popołudnie bez deszczu i przeraźliwego zimna. A ja potrzebowałam się wyżyć. Po zimie. Ciężkiej, mrocznej i z wirusem w tle. Potrzebowałam uśmiechu, radości i swoich kadrów. I tak spotkałam się z Asią, i z tego spotkania i rozmów powstały nam takie piękne kadry, z tymi kwitnącymi drzewami w tle.

sesja mamy i córki

krótki plener z kwitnącymi krzakami w tle

Nasze spotkanie trwało chwilkę. Myślę, że nie więcej niż 15 minut. Kadry łapałam gdzieś pomiędzy próbą streszczenia ostatnich kilku pandemicznych miesięcy. Z mojej strony. Z jej strony.
Tak bardzo pamiętałam, że marzyła o kwitnących drzewach w tle. Tak bardzo chciałam, żeby miała chociaż kilka takich ujęć. I tak bardzo się cieszę, że nam się udało!

jak pakuję odbitki i albumy?

czyli co otrzymasz po sesji fotograficznej ze mną

Zdjęcia są zbyt wartościowe, żeby trzymać je na komputerze. Dlatego wymyślono albumy, odbitki w ramkach. Zdjęcia powinno się pokazywać. Otaczać się nimi. One powinny cieszyć nie tylko od święta.

sesja rodzinna w polach

sesja cudownej 7 osobowej rodziny w Wadowicach

Nie mogę powiedzieć, że spotkaliśmy się pierwszy raz. Ale nasze dotychczasowe spotkania odbywały się na zasadzie “przy okazji”. I tutaj wreszcie stanęli wszyscy przed moim obiektywem. I to ONI byli gwiazdami, które świecą najjaśniej.
Wydaje mi się, że trochę przed tą sesją panikowałam. Czy dam radę ogarnąć 7 osobową rodzinę. Czy ich nie zanudzę? Czy spotkanie ze mną sprawi im frajdę?
Jeśli myślisz, że tylko osoby fotografowane stresują się przed sesją, to spieszę wyprowadzić Cię z błędu. Fotografowie stresują się równie mocno. Przynajmniej ja tak mam.

czy fotografuję brzydkich ludzi?

i co z tym ma wspólnego Baba Jaga

Jakiś czas temu dostałam maila z podziękowaniami za sesję. I ten mail mnie bardzo poruszył. Bo fotografowana dziewczyna napisała, że: “(…) dziękuję za te przepiękne zdjęcia. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem zaskoczona, że ktoś taki jak ja, ktoś tak brzydki jak ja, może TAK wyglądać na zdjęciach (…)”.

sesja narzeczeńska w polach

sesja narzeczeńska w Jastrzębiu-Zdroju

To będzie ciężki maj. Ale przecież obiecałam nie marudzić na pogodę …. ale żeby tylko 3 dni słońca? I ja wiem, że jeszcze została połowa tego miesiąca, ale w prognozie nie widać szału. Tym bardziej się cieszę, że z tą dwójką udało się trafić w moment bez deszczu. Prawie suchą stopą mogliśmy chodzić w tych trawach, czego aktualnie chyba nigdzie nie da się zrobić.

Nowy cennik

nowości w ofercie fotograficznej

Jeśli co jakiś czas zaglądasz na bloga, to wiesz, że zaszły tu ostatnio małe zmiany. Wszystko po to, żebyś czuła się jeszcze bardziej zadbana i rozpieszczona. Wprowadziłam też drobne korekty w cenniku i umieściłam na stronie zakładkę z ofertą na albumy. Teraz każdy, kto tutaj trafi może zostać szczęśliwym posiadaczem pięknego miziastego albumu. Mogę je dla Ciebie stworzyć, z Twoich własnych zdjęć, albo ze zdjęć od innego fotografa.

sesja narzeczeńska w kwitnących krzakach

sesja narzeczeńska w Jastrzębiu-Zdroju

Nie. To nie była sesja w kwitnących sadach. To były jakieś krzaczory, które znalazłam po drodze. Kwitły i można w nie było wejść. No i w okolicy nie było ludzi. Warunki idealne. Przynajmniej dla mnie. Zresztą, ja w tym roku, po tej srogiej i ciężkiej zimie, i takim ogólnym marazmie, nie marudzę na żadne warunki. Serio. Na żadne. Wiadomo, że przyjemniej się robi zdjęcia, kiedy modele nie marzną, i kiedy nie grzęznę w bagnie, i kiedy nie kapie nam na głowy …. ale. Pogoda jest ostatnią rzeczą, która popsuje mi humor w najbliższym czasie.

Za co płacisz fotografowi?

i dlaczego jest TAK DROGO

Rozmowy o tym ile płaci się fotografowi często zmieniają się w bardzo burzliwe dyskusje.
Dlatego dzisiaj postaram się odpowiedzieć na pytanie: DLACZEGO TAK DROGO. Czyli za co tak na prawdę płacisz fotografowi.
Przeczytaj wszystkie punkty, i daj mi znać czy coś pominęłam.

kwitnące sady

czyli wszyscy czekają na wiosnę!

Od kiedy przeprowadziłam się w góry zauważam pory roku. Pewno jakiś wpływ ma na to pandemia i fakt, że sporo więcej czasu spędzam gapiąc się przez okno (anie będę ukrywać, że widoki mam cudowne). Ale dopiero tutaj w górach mogę obserwować jak pięknie zmienia się świat. W kwietniu czekamy (absolutnie wszyscy) na przyjście wiosny. Czekamy aż się zazieleni, a na drzewach pojawią się pączki. Wiśnie, śliwki, na końcu wybuchają jabłonie.

wiosna w domu

i darmowa metamorfoza salonu

Tytuł tego wpisu miał brzmieć : wreszcie przyszła wiosna…
Ale piszę te słowa siedząc opatulona w koc, a na zewnątrz zamieć jak w styczniu. Temperatura spadła do 1 stopnia w dzień, nad ranem musimy skrobać szyby w samochodzie, i gdybym nie patrzyła w kalendarz, nie wierzyłabym, że już dzisiaj drugi tydzień kwietnia. Więc wjeżdża gorąca herbata w dużych ilościach na rozgrzanie.

sesja narzeczeńska w górach

Szczawnica bardzo wczesną wiosną

Wczesna wiosna, to ten moment, który w fotografii portretowej jest bardzo niedoceniany. Marzec i początek kwietnia. Niby już zima za nami, ale wiosna jeszcze też taka jakaś nieśmiała.
Gdzieniegdzie leżą resztki śniegu, błoto często utrudnia spacer, a trawa ma kolor spranego siana. Wszyscy na coś czekamy: aż stopnieje śnieg; trawa, aż się zazieleni, i aż wreszcie zrobi się cieplej. No i wszyscy czekają też na kwitnące drzewa owocowe. Tak?

sesja noworodkowa lifestyle w Pszowie

miesięczny Kubuś i jego siostra Zosia

“Cześć! Jestem twoją starszą siostrą i już zawsze będę się tobą opiekowała. Pewno kilka razy wyrwę Ci twoją ulubioną zabawkę, ale jako starsza siostra czuję, że mam do tego prawo. Może kilka razy też na Ciebie naskarżę mamie, i nie będę się z tobą zawsze bawiła, ale już teraz Cię kocham. A kiedy tak mocno płaczesz chciałabym Ci pomóc, ale jestem jeszcze malutka, i nie wiem, jak.”
Wydaje mi się, że właśnie takie słowa mógł usłyszeć mały Kubuś od swojej starszej siostry. Nawet jeśli maleńka Zosia jeszcze nie mówi całymi zdaniami, na pewno właśnie to chciałaby powiedzieć swojemu młodszemu bratu.

sesja noworodkowa lifestyle

w towarzystwie starszego brata

Dawno, dawno temu, zjawiałam się na sesji z gotowymi kadrami w głowie. Takimi, które chciałam zrobić albo lepiej planowałam zrobić. Oh, jakie to było naiwne. Na szczęście, kilka sesji z dzieciakami, bardzo szybko nauczyło mnie zmiany podejścia z kadrów które chciałabym mieć na “fotografuj sercem”.

Co znajduje się w mojej torbie fotograficznej

zerknij za kulisy

Jeśli chcesz ze mną poga­dać o sprzę­cie jakim foto­gra­fuję, to chęt­nie Ci o nim opo­wiem. Ale głów­nie o tym, jak bar­dzo czuję się natu­ral­nie trzy­ma­jąc go w dłoni, jak lubię to roz­miesz­cze­nie guzi­ków pod pal­cami, i jak na szczę­ście już intu­icyj­nie potra­fię zmie­niać usta­wie­nia nawet w ciem­no­ści. Bo ten apa­rat jest prze­dłu­że­niem mojej głowy. I prze­dłu­że­niem ręki. Ale jeśli zapy­tasz mnie o para­me­try tech­niczne, wyż­szość jed­nego modelu nad innym, wyż­szość jed­nego typu nad innym … Pewno z kul­tury oso­bi­stej nie zacznę zie­wać, ale jed­nak szybko się poże­gnam. Albo uśmiechnę i powiem: „nie, o sprzę­cie ze mną nie poga­dasz, bo mnie to nie inte­re­suje”. Nie chodzi o fakt, że mnie nie interesują nowości i nowinki techniczne. Bo trochę interesują. Ale w hierarchii są niżej niż ostatnio otwarta książka.

O programie, który zmienił moje życie

QULISY FOTOGRAFICZNE

Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że jako fotograf, fotografowanie będzie zabierało tylko mały ułamek mojego czasu …. pewno nie chciałabym wierzyć.
Więc wiem, że prawdopodobnie podobnie możesz potraktować ten wpis. Ale jeśli już tutaj jesteś, to przeczytaj o dwóch programach, które zmieniły moje życie. I korzystaj z wiedzy starszej koleżanki.

sesja fotograficzna zimą

jak się do niej przygotować?

Jeśli na samą myśl o zimie i śniegu dostajesz białej gorączki, to prawdopodobnie sesja zdjęciowa zimą, w plenerze, nie jest najlepszym pomysłem. Od razu, i tak wprost? Tak chyba najlepiej.

Jeśli jednak w twojej głowie przeskakują kadry z białym puchem i nie straszne ci zimne temperatury, zobacz kilka moich podpowiedzi, jak się do takiej sesji przygotować, żeby była fajną przygodą, a nie traumą. Na końcu wpisu zobaczysz jeszcze moje przesłanki, żeby jednak nie robić sesji zimą.

Vlogmas na święta

minimalistyczna dekoracja na święta

Chodź na kawę! Inaczej nie dam rady Cię zaprosić, ale przynajmniej tak, możemy wypić tę kawę razem. Namiastka. Wiem, ale zawsze. Dlatego w życzeniach na przyszły rok marzę o bliskości i normalności. Tego życzę i Tobie i sobie. A jak wygląda dom na święta i jakie życzenia jeszcze mam dla Ciebie – zobacz film.

reportaż ślubny

Emilia+Michał

Gdybym chciała w tym wpisie umieścić wszystkie zdjęcia, które lubię, to chyba nigdy bym tego wpisu nie skończyła. Może to dlatego, że przed mój obiektyw trafiła dwójka niesamowicie otwartych ludzi? Plus cała rodzina i przyjaciele, którzy ich otaczali? Może to dlatego, że szczere, czułe uczucia fotografuje się najłatwiej? Wróciłam po tym ślubie o jakiejś niedorzecznej porze, bo zostałam jeszcze potańczyć. Ale ten sezon jest wyjątkowy, i ja tych kilka ślubów, które udało się zrealizować zdecydowanie mocno celebrowałam.

Sesja świąteczna lifestyle

Antek na święta

Muszę się szczerze przyznać, że prawdziwą furorę zrobiły światełka. Tym samym Antek dołączył do grona absolutnych fanów lampek na druciku. Ja mam je rozwieszone w domu w każdym pokoju, przez cały rok! I ja wiem, że fanów tego niezwykle uroczego oświetlenia jest tu więcej. Prawda|?

Ebook ślubny

kilka słów o przygotowaniu do ślubu

Każdy ślub, w którym uczestniczę jest inny. A w pewien sposób wszystkie są do siebie w jakiś sposób podobne. W każdym powtarzają się pewne elementy, ale reakcje, miejsca, ludzie, emocje – zawsze są inne. Na ślubach nie ma schematów. Chociaż zwykle pewna chronologia zdarzeń zostaje zachowana (przygotowania Panny Młodej są zawsze wcześniej niż ceremonia). E-book jest zapisem moich obserwacji. Powtarzających się schematów. Sytuacji, w których pojawiła się niepewność. Sytuacji których można było uniknąć. Albo takich, z których można było wyciągnąć jeszcze więcej przyjemności i radości.

Sesja lifestyle w domu

Wiwianka i Feliks

Pod­czas sesji w Waszych domach, uwiel­biam fakt, jak bar­dzo kom­for­towo czu­je­cie się od samego początku. Prze­ła­my­wa­nie barier i zdo­by­cie zaufa­nia, szcze­gól­nie naj­młod­szych idzie w pewien spo­sób płyn­niej i natu­ral­niej. Jestem bar­dziej Waszym gościem, który przy­cho­dzi w odwie­dziny z apa­ra­tem, a nie kimś obcym.
W tej cudow­nej rodzince, któ­rej towa­rzy­szy­łam na zdję­ciach w domu, prym wio­dła naj­młod­sza panna. Pomimo swo­jego bar­dzo mło­dego wieku, potrafi poka­zać kon­kretny cha­rak­te­rek. Dla­tego na sesji każdy z domow­ni­ków miał swój spo­sób żeby Wiwianka była zado­wo­lona i zain­te­re­so­wana współ­pracą.

qulisy fotograficzne

jak fotograf przygotowuje się do ślubu

To nie będzie porad­nik w stylu „co powi­nien zro­bić Twój foto­graf przed ślu­bem”, albo „co robi każdy dobry foto­graf przed ślu­bem”. Tyle ile ludzi, tyle pomy­słów i spo­so­bów. Naj­waż­niej­sze, żeby dzia­łało i Wam odpo­wia­dało.
W dniu ślubu zasłu­gu­je­cie (co pod­kre­ślam miliardy razy), żeby być oto­czeni ludźmi, któ­rym ufa­cie, i któ­rych lubi­cie. To prze­cież cały dzień. Dla­tego tak dużą wagę przy­kła­dam do tego, żeby­ście spraw­dzili, czy do sie­bie pasu­jemy.

Sesja rodzinna w górach

sesja maleńkiej Igi

Jeśli przeczytałaś moje FAQ dotyczące sesji rodzinnych, to wiesz, że najlepszy czas na zdjęcia, to okolice zachodu słońca. Tyle w teorii. Życie jednak ma czasami swoje plany i wymogi. Jak w przypadku takich kilkumiesięcznych maluchów, które czasem bardzo źle znoszą późne pory aktywności.

Sesja rodzinna w plenerze

starsi bracia na straży

Pogryzły nas komary. Okropnie. Zresztą, gdybym wkleiła te zdjęcia do takiego starego albumu na zdjęcia, to pewno ten okres podpisałabym tekstem “Lato gryzących komarów”.
Mało sprzyjające warunki do sesji rodzinnych. Ale jak tylko zaczęło się bieganie po trawie, to i komary przestały gryźć. Albo przestaliśmy wszyscy o tym pamiętać. Zresztą, im więcej ludzi na zdjęciu, tym szybciej biegnie czas. Nie wszyscy co prawda to zauważają, bo jak się ma kilka miesięcy, i zabezpieczone wszystkie potrzeby, to i na sesji zdjęciowej można zasnąć.

Sesja noworodkowa lifestyle

Poznajcie małego Gustawa

Każda sesja jest inna i nie­po­wta­rzalna. Ale w przy­padku sesji rodzin­nych, a szcze­gól­nie nowo­rod­ko­wych, wszystko nabiera dodat­ko­wego zna­cze­nia. Bo sesje rodzinne, to sesje w ryt­mie Waszych dzieci. Cza­sem jest wię­cej sza­lo­nych gonitw i sko­ków, cza­sem wię­cej spo­koju i czy­ta­nia bajek. W zależ­no­ści od wieku, humoru i moż­li­wo­ści (głównie dorosłych). Bardzo mi zależy, żeby naj­młodsi (choć nie tylko), zapa­mię­tali tę sesję jako dobrą zabawę z nową „cio­cią”.

Drukujesz zdjęcia?

czyli na co zwrócić uwagę wybierając fotografa

Czy jestem fotografem dla Ciebie? Skoro tu jesteś, to pewno tak! Ale jeśli z jakiegoś powodu nie możemy się spotkać, albo chcesz to dobrze sprawdzić, to podpowiem Ci dzisiaj, na co zwrócić uwagę przy wyborze fotografa dla siebie

I dobrze wiem, że każdy z poniższych punktów może być tematem na kolejny post, “#gadanąśrodę” albo nawet cykl wpisów. Ale dzisiaj w dużym skrócie same konkrety, czyli samo mięcho. (jako wegetarianka, aż dziwnie to brzmi w moich ustach).

Po co znowu to wszystko? Bo po pierwsze, chcę, żebyś była zadowolona. Z sesji, ze zdjęć i ze swojego wyboru. Po drugie, w życiu szkoda czasu na złe wybory. Dlatego podaję ci kilka wskazówek, jak ograniczyć możliwości rozczarowania i niezadowolenia.

pogaduchy i poduchy

czyli wyjątkowa mini sesja

Mam nadzieję, że moje dziewczyny czują, że są dla mnie wyjątkowe. I u każdej jednej zostawiam kawałek mojego serca (Wiem, że to nie jest ten organ, który się odbudowuje, ale tutaj chodzi o uczucia, a nie biologię.(
Więc do tej wyjątkowej pierwszej, a raczej edycji numer “0” zaprosiłam moje panny młode. Byłe panny młode. I tym razem nie zabrały ukochanych mężów, tylko maluchy. A czy miałyśmy czas pogadać, i o czym nie zapomnę następnym razem – przeczytacie we wpisie 🙂 No i zobaczycie też zdjęcia. Wiadomo!

Letnia sesja narzeczeńska w polach

czyli zakochani

W tym roku omijam wszystkie miejsca w których na sesjach moglibyśmy spotkać innych ludzi. Dlatego najczęściej można mnie spotkać … w polach
Więc chyba nikt się nie dziwi, że jak wysyłam pinezki z adresem, to jest to właśnie pole. Chociaż w zasadzie, w to pole zabrała mnie ta dwójka. Więc zostawiam Cię z kadrami z naszej polnej sesji narzeczeńskiej. I z Anią z Zielonego Wzgórza i zakochanym w niej chłopaku. / No musiałam to tak napisać, bo dokładnie tak mi się tutaj skojarzyli. Ale oczywiście, na zdjęciach Martyna i Kamil. Dzięki za tę sesję!

Sesja ciążowa ze starszakiem

korzystamy z lata

To jest zbyt banalne, jeśli napiszę, że ten słodziak mnie oczarował. Zresztą jestem pewna, że z Tobą zrobi to samo. No tylko zobacz ten uśmiech! Ja padłam z wrażenia jak tylko wyszedł z auta i biegł przybić mi piątkę. Chociaż nie miał prawa pamiętać mnie z pierwszego spotkania, bo miał na nim kilka dni.
Ta sesja stanowiła połączenie sesji rodzinnej i brzuszkowej. Bo ten mały kolega niedługo zostanie starszym bratem!

Plenerowa sesja rodzinna w polach

jest jak spotkanie z dobrymi znajomymi

Pierwszą część tej sesji zostawiam tylko dla wybranych, ale drugą już Ci mogę tu pokazać 🙂
Wylądowaliśmy w polu. A w pole chodzi się tylko z dobrymi znajomymi. Albo ludźmi, którzy Ci ufają. A my już mamy kilka sesji za sobą, więc nie musiałam nikogo do niczego przekonywać.
Co prawda szukaliśmy na sesje miejsca z kwiecistą łąką… Ale o takie nawet w okolicach mojego nowego domu trudno. Dlatego musiała nam wystarczyć polna łąka i zwykła łąka. No i wystarczyła.
Były więc krótkie tańce, gonitwy, poszukiwania robaków i na koniec spacer. A pomiędzy tym wszystkim jeszcze wszystko inne, jak prawie fikołki, ucieczki przed komarami czy wyjątkowe “noski noski”

Plenerowa sesja rodzinna z barankami

rodzinnie z roczniakiem na sesji

To miała być sesja wyzwanie. Bo mama tego malucha mi napisała, że w zasadzie, teraz sesja byłaby super pomysłem, ale młody jest ciężki do ogarnięcia i ona tego nie widzi….Rozumiesz, jak na mnie podziałały te słowa? Dokładnie tak. Jak wyzwanie. Takie, którego chciałam się podjąć. Zwłaszcza, że tego Pana miałam już przyjemność poznać na jednej sesji, ale od tego czasu zmienił się bardzo. To są w sumie zalety pierwszego roku życia.
Więc poczułam gdzieś głęboko w serduchu, że tak, muszę spróbować ? Nawet przygotowałam aparat do nagrywania, żeby złapać kilka kadrów i mój sposób na poradzenie sobie z trudnościami (haha!). Ale po pierwsze, przypomniałam sobie o nim jak już skończyliśmy sesję (brawo judyta), a po drugie, jedyne trudności jakie były, to gryzące komary i inne robale. No i mokra trawa. Ale na to mam swoje sposoby

czy jestem fotografem dla Ciebie?

czyli na co zwrócić uwagę wybierając fotografa

Czy jestem fotografem dla Ciebie? Skoro tu jesteś, to pewno tak! Ale jeśli z jakiegoś powodu nie możemy się spotkać, albo chcesz to dobrze sprawdzić, to podpowiem Ci dzisiaj, na co zwrócić uwagę przy wyborze fotografa dla siebie

I dobrze wiem, że każdy z poniższych punktów może być tematem na kolejny post, “#gadanąśrodę” albo nawet cykl wpisów. Ale dzisiaj w dużym skrócie same konkrety, czyli samo mięcho. (jako wegetarianka, aż dziwnie to brzmi w moich ustach).

Po co znowu to wszystko? Bo po pierwsze, chcę, żebyś była zadowolona. Z sesji, ze zdjęć i ze swojego wyboru. Po drugie, w życiu szkoda czasu na złe wybory. Dlatego podaję ci kilka wskazówek, jak ograniczyć możliwości rozczarowania i niezadowolenia.

Plenerowa sesja rodzinna z siostrami

czyli znowu w pola

Nigdy nie zdarzyła mi się sytuacja, w której zapomniałabym kogo fotografowałam. Czyli kto był moim “klientem”. Ale też często zapamiętuję drobne detale na dłuuuuuuugo i jeszcze dłużej. Po tej plenerowej sesji rodzinnej, już na zawsze zapamiętam, jak te dziewczynki pytały mnie o moją ulubioną pizzę i słuchały moich ulubionych składników, porównując je ze swoimi. Zapamiętam, jak łatwo można je było rozśmieszyć, chociaż początek sesji u tej mniejszej panny nie zapowiadał się kolorowo.

5 rzeczy które chciałabym wiedzieć kiedy zaczynałam fotografować

czyli QULISY FOTOGRAFICZNE

Dzisiaj opowiem Ci o 5 rzeczach które chciałabym wiedzieć kiedy zaczynałam fotografować. Ah, gdybyś tylko mogła się uczyć na moich błędach! Z doświadczenia wiem, że jednak każdy musi swoje popełnić. Ale jeśli możesz ograniczyć stres, nerwy i wypłakane oczy – to dla Ciebie jest ta seria. Czerp z moich błędów i pomyłek, żebyś zaoszczędziła sobie swoich. O błędach będzie za jakiś czas. Dzisiaj zaczynam lekko. Prawie lekko. 5 faktów, które chciałabym wiedzieć, kiedy zaczynałam. Albo bardziej, w które chciałabym wierzyć, kiedy zaczynałam. No to lecimy z cyklem QULISY FOTOGRAFICZNE*

Plenerowa sesja kobieca Karoliny

czyli kolejne spotkanie w lesie

Poznałam ją na niezwykłych zajęciach. Zresztą, nie tylko ją jedną (całą resztę grupy też pozdrawiam), i ona nie jest pierwszą, która trafiła przed mój obiektyw po tych zajęciach, co bardzo mnie cieszy.

Zaprosiłam ją na sesję. W las. W krzaki. I ona z radością (bo gdyby udawał, to bym poznała) w ten las ze mną poszła. Zresztą, nie ma się co bać, bo ja wszystkich właśnie w krzaki zaciągam. W celach fotograficznych. Żeby była jasność!

Backstage z plenerowej sesji rodzinnej

czyli możesz zobaczyć film

Film jest mało profesjonalny, bo zapomniałam zabrać statywu, więc filmowałam wszystko aparatem, który trzymałam w lewej ręce, podczas gdy w prawej miałam swój aparat, którym wykonywałam zdjęcia. Multitasking baby! w wykonaniu pani fotograf. I tak bywa.
Okej. Po co to wszystko zapytasz? Właśnie po to, żebyś mogła zobaczyć, jak taka sesja rodzinna wygląda trochę z boku.

Plenerowa sesja rodzinna

czyli siostry z dziećmi na sesji

Nie wiem, czy mogę napisać, że nie mogłam się na tę sesję doczekać, bo w zasadzie ja się nie mogę na wszystkie sesje doczekać. Szczególnie na te, po tej kwarantannie. Ale na tę, jeszcze mocniej. Nie będę ukrywać,że z tą rodziną znam się już jakiś czas, i to nie było nasze pierwsze spotkanie. (I wiem, że jak się wszystko dobrze ułoży, to to nie było też ostatnie spotkanie :P)
Gosia, mama ze zdjęcia, napisała mi przed sesją, że ona to wszystko i tak ciężko widzi, bo dzieciaki są pełne energii, i ciężko jest je utrzymać w jednym miejscu. Na szczęście w ogóle nie miałam takich planów.

sesja rodzinna w plenerze

czyli kolejne spotkanie z cudowną rodzinką

Jeśli oglądaliście jakieś moje sesje rodzinne, to wiecie, czego się na nich spodziewać: tulenie, bieganie, łaskotanie- to jest taki zestaw na dobry początek! Był więc chichot, wspólne zjedzenie jabłka, bańki, tańce i wszystko, co tylko można wymyślić, żeby dwie małe dziewczynki były zadowolone. Jeśli ktoś z Was oczekuje, że na sesji z dziećmi jest spokój … to powiem Wam tak: czasem się zdarza ? Ale zwykle sesja z maluchami to pełnia wszystkich szaleństw, jakie jesteśmy w stanie wymyślić. Wszystko, co wymieniłam wyżej + milion innych pomysłów, które tworzą się same.

Plenerowa sesja rodzinna

i kilka podpowiedzi jak się do niej przygotować

W ostatnim czasie (z powodu paskudnego wirusa), mam czas i możliwości wykonywać więcej sesji rodzinnych i portretowych. I czuję się w nich absolutnie doskonale. Może to efekt przymusowej przerwy powoduje, że mam teraz tyle energii? Nie będę marudzić, tylko ciągnę ten stan, jak tylko mogę. I jeśli już tutaj jakiś czas jesteście, to pewnie wiecie,(a jeśli dopiero mnie poznajecie, to się dowiecie), że należę do tej grupy ludzi którzy do sesji lubią być przygotowani. Na szczęście wiem, że ludzie, których fotografuję, też to lubią. Dlatego w najbliższym czasie, na bloga wjedzie kilka postów związanych z przygotowaniami do sesji rodzinnej.Wszystko po to, żebyście się na sesjach mogli skupiać wyłącznie na sobie!

Deszczowy tydzień i śpiące koty

czyli vlog #22

Gdybym Was chciała zaprosić na ten film, a nie chciałabym się uciekać do jakiś szalonych, chwytliwych tytułów, musiałabym napisać prawdę. Taką, którą zobaczycie w filmie. Bo ten film jest taki, jak ja w tym tygodniu ostatnim. Absolutnie spokojnie nudny. Zresztą zobaczcie.

Sesja portretowa Justyny

czyli kolejne spotkanie w lesie

Poznałam ją na niezwykłych zajęciach. Zresztą, nie tylko ją jedną (całą resztę grupy też pozdrawiam), i ona nie jest pierwszą, która trafiła przed mój obiektyw po tych zajęciach, co bardzo mnie cieszy.

Zaprosiłam ją na sesję. W las. W krzaki. I ona z radością (bo gdyby udawał, to bym poznała) w ten las ze mną poszła. Zresztą, nie ma się co bać, bo ja wszystkich właśnie w krzaki zaciągam. W celach fotograficznych. Żeby była jasność!

love is love

czyli wysyłam do wszystkich dużo ciepła

Jedną z nich poznałam dawno temu, w poprzedniej rzeczywistości, jako mega rezolutną, śpiewającą dziewczynkę. Z dziewczynki już wyrosła i teraz możecie ją znaleźć na jej własnym youtubowym kanale.

Dziewczyny połączyła wspólna pasja i wcale nie jest to śpiewanie! Chociaż, sama nie wiem czy razem nie śpiewają? Może tak, a ja nie zapytałam? Mniejsza o śpiewanie. Ja próbowałam ja namówić, żeby mnie czegoś nauczyły, ale skończyło się chichraniem i tyle było z mojego nabywania nowych umiejętności tanecznych.

Sesja rodzinna w sadzie

czyli kiedy mogą spełnić marzenia

Wiedziałam, że Ona marzy o tych jabłonkach. Prawie tak mocno, jak ja. A może z uwagi na zbliżające się zmiany, jednak marzy bardziej? I wiecie co, muszę się Wam przyznać, że ja lubię sprawiać ludziom radość. Szczególnie jeśli jest ona połączona z tym co lubię. I dokładnie taka była ta sesja. Prosta i naturalna. A najbardziej się cieszę, że udało mi się zatrzymać dla nich ten czas zwykłej codzienności. Bo ten sad, mijają prawie każdego dnia podczas spacerów.

Portret w resztce kwitnących krzewów

i bonus z before/after

Przyszła wiosna. Poczułam ją w tych pierwszych powiewach ciepłego powietrza. Pomimo wszystkiego, co się działo, to ciepłe powietrze przyniosło też nadzieję. i od razu zrobiło mi się lżej. I spokojniej. I jeszcze zrobiło się tak pięknie. I wszystko zaczęło kwitnąć.
A kiedy wszystko zaczęło kwitnąć, byliśmy jeszcze uwięzieni w domach. A kiedy można było zacząć korzystać z pogody, przyszedł deszcz i strzaskał wszystkie te piękne płatki.
Więc jak tylko zobaczyłam prognozy pogody, w których miał szaleć deszcz, i ubłagałam Dominika żeby to właśnie dzisiaj był ten dzień, w którym wyruszymy w te resztki kwitnących krzewów.

Proste domowe selfie bez frustracji

czyli podpowiedzi jak się zabrać za osobisty portret

W filmie zobaczycie moje proste przepisy na domowe selfie. Nie ma tutaj niezwykłej kreatywności, bo należę do bardzo prostych ludzi – zresztą tylko zobaczcie, przy użyciu jakiego przedmiotu zrobiłam najwięcej zdjęć.
A zdjęcia zrobiłam dla siebie i super się przy wym bawiłam! Was też do tego zachęcam! Pamiętajcie, jak robicie selfie – to jeśli coś pójdzie nie tak, nikomu o tym nie musicie mówić. A jednak jestem przekonana, że jak spróbujecie, to możecie się pozytywnie zaskoczyć.

Jak fotografować nastolatkę?

najpiękniej!

Jak ja żałuję, że kiedy to ja byłam nastolatką, nikt takich sesji nie robił. Albo robił, ale o tym nie wiedziałam. Nie wiem, czy miałabym wtedy tyle odwagi, żeby chcieć taką sesję. W każdym razie, jeśli ktoś z Was szuka pomysłu dla prezent dla nastolatki, to spieszę z podpowiedzią: sesja zdjęciowa będzie ekstra pomysłem!

Co się działo w domu? | vlog #17

domowe historie #17

Dawno temu, kiedy to wszystko wyglądało jeszcze inaczej, widziałam te meble właśnie w jasnym, miłym odcieniu. Nie wiem, gdzie i kiedy na tej drodze pojawiła się szarość …. W sensie, nie wiem, co poszło źle <3 Okej. Szare meble nie były najgorsze, ale … Ale od jakiegoś czasu ta szarość strasznie mnie denerwowała. Więc postanowiłam je jeszcze raz przemalować, tym razem na kolor kremowy. Jak przeglądam zdjęcia, to wydaje mi się, że to nie jest aż taka wielka zmiana, ale jednak jest. Zresztą zobaczcie sami czy jest różnica.

Leśne sesje na start!

sesja w lesie

Oficjalnie można już wejść do lasu. Skoro ja odetchnęłam (a las mamy pod nosem), to mogę sobie wyobrazić że Was już roznosiło.
Więc wejście do lasu, samo w sobie niesie ogromną radość. Ale, czy wiecie, że w tym lesie można też realizować sesje? (Takie na które zabiera się też zdrowy rozsądek). I to była wiadomość, która mnie ucieszyła dodatkowo. A skoro można do lasu, z ludziem* albo rodziną.
Ale ja, jak rasowy sportowiec (ha ha ha), wiem, jak ważna jest rozgrzewka po dłuższym czasie postoju. Więc na rozgrzewkę poszłam do lasu (tuż za domem), z prawie sąsiadką na krótką sesję. I obie wróciłyśmy oczarowane. Roześmiane. I zadowolone. Dlatego LEŚNE SESJE NA START!

Przedświąteczny tydzień z kotami | vlog #15

domowe historie #9

Dawno temu, kiedy to wszystko wyglądało jeszcze inaczej, widziałam te meble właśnie w jasnym, miłym odcieniu. Nie wiem, gdzie i kiedy na tej drodze pojawiła się szarość …. W sensie, nie wiem, co poszło źle <3 Okej. Szare meble nie były najgorsze, ale … Ale od jakiegoś czasu ta szarość strasznie mnie denerwowała. Więc postanowiłam je jeszcze raz przemalować, tym razem na kolor kremowy. Jak przeglądam zdjęcia, to wydaje mi się, że to nie jest aż taka wielka zmiana, ale jednak jest. Zresztą zobaczcie sami czy jest różnica.

Domowe kadry i jeszcze więcej kocich szaleństw | vlog #13

domowe historie #9

Dawno temu, kiedy to wszystko wyglądało jeszcze inaczej, widziałam te meble właśnie w jasnym, miłym odcieniu. Nie wiem, gdzie i kiedy na tej drodze pojawiła się szarość …. W sensie, nie wiem, co poszło źle <3 Okej. Szare meble nie były najgorsze, ale … Ale od jakiegoś czasu ta szarość strasznie mnie denerwowała. Więc postanowiłam je jeszcze raz przemalować, tym razem na kolor kremowy. Jak przeglądam zdjęcia, to wydaje mi się, że to nie jest aż taka wielka zmiana, ale jednak jest. Zresztą zobaczcie sami czy jest różnica.

A ty drukujesz swoje zdjęcia?

drukowane zdjęcia

Od ponad 2 tygodni próbuję skończyć ten wpis. I kiedy już był prawie gotowy, przyszedł wirus, który wszystkim namieszał. I absolutnie nie w głowie mi było opowiadać o albumach. Ale w zasadzie, te albumy, które już u nas są, właśnie teraz, w tym ostatnim czasie, bardzo się przydały. Bo tak najzwyczajniej w świecie, odciągają moje myśli od tego, co związane z wirusem. Więc jeśli potrzebujecie powodów, żeby samemu drukować swoje zdjęcia, to we wpisie, znajdziecie iż aż 10!

na dzień kobiet

życzenia na międzynarodowy dzień kobiet

Drogie dziewczyny, żebyście zawsze mogły być sobą. Dokładnie takie jak chcecie Wy. Nie ktoś inny.
A wszystkie inne babeczki, żeby nam były bardziej jak siostry, a nie rywalki na ringu.

Jak pomalowałam stare meble kolejny raz | vlog #9

domowe historie #9

Dawno temu, kiedy to wszystko wyglądało jeszcze inaczej, widziałam te meble właśnie w jasnym, miłym odcieniu. Nie wiem, gdzie i kiedy na tej drodze pojawiła się szarość …. W sensie, nie wiem, co poszło źle <3 Okej. Szare meble nie były najgorsze, ale … Ale od jakiegoś czasu ta szarość strasznie mnie denerwowała. Więc postanowiłam je jeszcze raz przemalować, tym razem na kolor kremowy. Jak przeglądam zdjęcia, to wydaje mi się, że to nie jest aż taka wielka zmiana, ale jednak jest. Zresztą zobaczcie sami czy jest różnica.

Lifestylowa sesja maleńkiej Zosi

Sesja mamy i córeczki

Przy domowych sesjach z maluchami, czasem wszystkiego nie da się zaplanować. Ba! Często nawet niczego nie da się zaplanować. Ale komu ja tu mam coś tłumaczyć – pewnie, jeśli jesteś mamą która to czyta, to doskonale wiesz, o czym mówię. Nagle się okazuje, że najmłodszy model wstał po drzemce w złym humorze, koszulka ma krótki rękaw, którego on właśnie od kilku minut NIE LUBI, a ukochany banan, dokładnie teraz przestał smakować. Życie. Co prawda, przy okazji tej sesji, nic takiego się nie wydarzyło, bo modelka z tych zdjęć, jeszcze nie mówi (…)

Lifestylowa sesja rodzinna w towarzystwie Ani i Hani

Siostry na sesji

Kiedy na ledwo urodzonego maluszka w domu czeka starsza (tylko trochę) siostra, od razu wiadomo, że sesja fotograficzna będzie miała charakterek! Oczywiście najlepszy na świecie! Bo o ile najmłodsze maleństwo potrzebuje jedzenia i tulenia (albo przynajmniej w ciągu godziny czy dwóch, w której ja Wam towarzyszę, to zwykle wystarcza), o tyle starsza siostra potrzebuje nieco lepszej rozrywki. I służę tu pomocą: tańczę, piję niewidzialną herbatę, bawię się w głupie miny i opowiadam historyjki (bajką tego nie nazwę!). Najważniejsze, co musicie wiedzieć: co dzieje się na sesji, zostaje na sesji. Jak z tym Las Vegas!

Spacery z kotem | vlog # 5

spacer z kotem #5

Okej. Na pewno te filmy ogląda mama i babcia. (Mama to jestem pewna, że ogląda po kilka razy). Pewności nie mam za to, czy wam przypadną do gustu. Więc na wszelki wypadek uprzedzę, że ten jest krótki (to ważne, szczególnie jeśli macie tylko kilka minut przerwy w pracy, albo szefowa właśnie wyszła z waszego biura, i nie wiecie, czy zdążycie w całości zobaczyć film). Tak, że zdążycie. Dołączcie do elitarnego grona mam i babć, oglądających moje vlogi. <3 Żartowałam! Dziękuję, i ściskam, za każde naciśnięcie guzika play!

Jak zaczęłam vlogować … | vlog # 1

domowe historie #1

Od jakiegoś czasu nagrywam i montuję filmiki, takie krótkie, takie nasze, domowe. I w zasadzie tutaj wszystko się kończy, bo jak ten cykor, nigdy nie mam odwagi kliknąć publikuj. I tak mija czas, filmy robią się stare, a mnie się ciągle wydaje, że nie są na tyle dobre, żebym je chciała komuś pokazać.

I ten, wcale nie jest lepszy. Ale ku pocieszeniu mogę sobie powiedzieć, że każdy od czegoś zaczynał, a jak nie zacznę ze świątecznym klimatem w tle, to już lepszego momentu pewno nie znajdę.

Bo dom, to coś więcej niż tylko ściany.

Chyba chciałeś nas przetestować. I sprawdzić, czy jesteśmy Ciebie warci. Jak wtedy, kiedy nie przywitałeś nas otwartymi ramionami. Trzaskałeś. Huczałeś. I byłeś taki strasznie zimny.

W naszą pierwszą wspólną noc, prawie w ogóle nie spaliśmy, nasłuchując, czy nigdzie nic nie odpada. Czy nic nie spada. Czy cały się trzymasz.
Tak, wiem! To nie twoja wina, że wprowadziliśmy się tu kiedy szalały wichury. Takie z największą ilością ostrzeżeń i alertów. Takie groźne. I my w tych twoich ścianach, bardziej przerażeni, niż szczęśliwi.

f e l i e t o n …jesien

czytadło do poduszki

Najbardziej nie lubię cię takiej bez słońca. I z ciapą pod nogami. Bo wtedy nie mam żadnych trudności żeby zaszyć się w kącie z kocem i kotem obok. Oddać się ciszy i wtopić w te mgły za oknem. Odkurzyć któryś z notesów, i zapisać myśli. Nieskładne. Nieporadne. I bardzo nostalgiczne.

f e l i e t o n … najczulsze pożegnanie

czytadło do poduszki

Wyjątkowo czule się z Tobą żegnam tym razem. I już nie mogę się doczekać, aż znowu Cię zobaczę. Bo w zasadzie już tęsknię. Ledwo zawiało i chlusnęło kroplami deszczu. Ledwo ze strychu zniosłam żółtą kurtkę, i schowałam japonki. Ledwo do playlisty dodałam kilka wolniejszych kawałków. Już zatęskniłam.

ślubna środa: CZYLI SLUBNA SRODA OD PODSZEWKI

od podszewki

Zdarza się to wtedy, kiedy rozgoszczę się w swoim komforcie. Kiedy czuję, że lecę w górę, prosto na szczyt zadowolenia. Kiedy z sesji na sesję, czuję się pewniej, i czuję, że trafiam na tych swoich ludzi. Kiedy wiem, że mi ufają. Kiedy wiem, że mamy zbliżone poczucie estetyki i odczuwania. Kiedy wiem, że nie jesteśmy tu z przypadku. I kiedy tak sobie szybuję wysoko i lecę, z radością w oczach i serduchu … wtedy, zdarza mi się, że uderzam w ścianę.
Czyli dzisiaj o tym, dlaczego nie powinniście się męczyć z Waszym fotografem. No i moje podpowiedzi, jak tego uniknąć.

wymyślone wymarzone

wymyślone, wymarzone i z głowy

Zapamiętać na przyszłość : w sezonie ślubnym nie robić dodatkowych sesji! A jak się pojawi wolny dzień, to wykorzystać go na leżenie do góry brzuchem i jedzenie borówek prosto z krzaka.
Cóż, jestem pewna, że o tym zapomnę, i jak tylko znów pojawi się okazja współpracy z fajnymi dziewczynami, to zrobię wszystko, żeby z niej skorzystać.
Czyli dzisiaj o tym, jak bardzo moje wyobrażenie rozminęły się z prawdziwym życiem. No i piękne zdjęcia, przy udziale wspaniałych dziewczyn!

ślubna środa: COŚ WAM POWIEM

czyli co Wam powiem w tym dniu

Rozsiadłam się właśnie na kanapie, w ten piękny, burzowy wieczór. Za oknem leje (jeśli jesteście uzależnieni od wody ze studni, to deszcz w lipcu Was bardzo cieszy), obok paruje herbata (chociaż, na szczęście jest na tyle ciepło, że herbata tylko mi towarzyszy, a nie musi dogrzewać), – czyli warunki spełnione, żebym mogła dziobać dla Was kolejny wpis. Dzisiaj będzie o tym, co prawdopodobnie usłyszycie ode mnie na Waszym ślubie.

sesja rodzinna

czyli zdjęcia w samo południe

Jeśli jesteś bratem sympatycznej pani fotograf, jest bardzo prawdopodobne, że posiada ona dużą ilość twoich zdjęć.
U siebie na komputerze. Pewno kiedyś ci je jakoś wyśle, ale skoro jesteś najbliższą rodziną, to doskonale wiesz, że ona ma mało czasu i nie zapomina specjalnie. To się dzieje jakoś tak samo 😉
Myślicie, że tymi zdaniami powyżej załatwiłam sobie jakieś rozgrzeszenie, nie?
W kadrach zobaczycie moją ulubioną rodzinę na zdjęciach. Zerknijcie koniecznie!

e m i l i a + m i c h a ł

czyli sesja zakochanych

Prawda jest taka, że ja co sesję myślę, że tak jak dzisiaj, to dawno już się nie śmiałam. Ale jednak, z tą dwójką, płakałam ze śmiechu. (A łzy turlające się po policzkach, jednak zdarzają mi się na sesjach rzadziej.)
Więc uśmiałam się z nimi ogromnie, tak najserdeczniej i najcieplej, jak chyba jeszcze nigdy wcześniej. Ale może to i przez historię naszą, wspólną, długą i pokręconą. W każdą stronę i w wiele różnych zależności, które już, na szczęście ograniczają się tylko do najserdeczniejszych uścisków!
No i po ich sesji wpadło mi do głowy moje motto “nie umiem w pozowanie, ale umiem w łapanie miłości” Albo przynajmniej z nimi też mi wyszło.

m a g d a + m a t e u s z

czyli zdjęcia z samolotem w tle

Ich sesja przypadła na te mega upalne dni. Takie, w które człowiek zdychał, nawet jak stał. Sam. A ja im tu nie dość, że wymyśliłam, żeby jednak pod tę górę wyjść, to jeszcze się tulić. Ale skoro mi zaufali, to nie marudzili (chyba tylko ja marudziłam na ten upał). Tak więc wyszli pod tę górę ze mną. I jeszcze się tulili. I całowali. I byli blisko siebie. I tak to właśnie odbyła się sesja zakochańców. Z samolotami nad naszymi głowami.

rozmaitości: profiler kryminalny i cykor w jednym

czyli o sobie samej

Doskonale zdaję sobie sprawę, że w innym życiu byłabym profilerem, albo przynajmniej pracowałabym w policji kryminalnej. Na pewno.
Ale w innym życiu. Bo w tym, jednak się trochę boję. Ciemności i dziwnych szmerów. I miejsc takich „za rogiem”. I niemiłych ludzi też raczej się boję. I jak krzyczą, to też się ich boję. Dlatego w tym życiu sobie tego nie wyobrażam. Co innego w innym. W innym bym mogła. Tak myślę.

ślubna środa: 3 pomysły na “less stress wedding day”

czyli co zrobić, by się nie stresować

Prawda jest taka, że jeśli tylko nie planujecie intymnej ceremonii z udziałem Was i fotografa, na odległej pustyni, gdzie tylko wypowiecie przysięgi …. (ale mam marzenia, co?), to prawdopodobnie dzień Waszego ślubu będzie pełen-nie tyle stresu, co sytuacji stresowych. I o ile, taki drobny, powodujący mobilizację i przypominający o tym, że to jest jednak wyjątkowy dzień – stresik jest całkiem ok, o tyle takiego co/gdzie/kiedy/dlaczego/czemu mnie o to pytasz?/a kogo?/kto będzie wiedział?/nie wiem?/ – stresu nie życzę żadnemu z Was. Dlatego, dzisiaj, podrzucam Wam 3 drobne podpowiedzi, które możecie wykorzystać i które, mam nadzieję, spowodują, że Wasz dzień będzie prawie „stress free”. Łapcie.

czerwiec: tu i teraz

czyli miesiąc pod hasłem

działo się
Letnie miesiące, to czas w którym pracuje najwięcej. Dlatego odpoczynek i luz jest na wagę złota. Dlatego też w grudniu zeszłego roku kupiłam bilety do Paryża …. Żeby na pewno znaleźć czas na wakacje 🙂 Zerknijcie jak zapamiętam ten miesiąc. A u was co się działo?

Paryż na własną rękę

czyli wakacje z mamą

Do Paryża czuję jedną wielką miłość. I nawet paskudnie mała ilość dostępnych toalet (tylko mi nie piszcie, że to nie jest jedna z ważniejszych pozycji, jeśli zwiedzacie obce miasto)!, i unoszący się w zakamarkach (chociaż tutaj mama powie, że wszędzie), zapach sików nie jest w stanie tego zniszczyć. .Dzisiaj podrzucam wam garść przydatnych informacji jeśli właśnie wybieracie się do Paryża! Jeśli ktoś mnie chce zabrać za przewodnika – obiecuję, że zrobię mu też ładne zdjęcia.

e w a + l e w i s

reportaż ślubny

Pewien mały fragment tej historii, ma swój początek wieki temu! Wtedy to, w pewnym krakowskim internacie, w noc przed egzaminami, spotkały się dwie dziewczyny. Przegadały prawie całą noc. O marzeniach, o życiu, o odczuwaniu, o przyszłości, o przeszłości, o chłopakach i braciach, i najlepszych lodach w Krakowie.

*This story begins a long time ago. When two girls met in a Krakow boarding school the night before the exams. They talked almost all night. About dreams, about life, about feeling, about the future, about the past, about boys, about brothers, and the best ice cream in Krakow.

sesja brzuszkowa: magdalena+mateusz

będę mamą

Wiecie, świadomość, że ktoś do mnie wraca jest zawsze najfajniejsza. Bo po pierwsze, wierze, że wraca, bo jest zadowolony z efektu, a po drugie, że mnie lubi. I to wszystko razem, jest kombinacją, która powoduje, że i mnie się serce raduje!

a n n a + t o m a s z

reportaż ślubny

To było doskonałe rozpoczęcie sezonu w tym roku!
W skrócie: trochę deszczu (którego mam nadzieję, nie widać na zdjęciach!), dużo pudrowego różu i perełek, jeszcze więcej uśmiechu, radości i szalonych tańców! Zresztą, mam nadzieję, że złapałam to wszystko w kadrach. Zerknijcie sami.
Ania+Tomek.

sesja brzuszkowa A+R

będę mamą

Cóż … Do tej rodziny to ja mam zupełną słabość 🙂 No i w dodatku wyglądają dobrze na zdjęciach. Więc nie mogłam, żeby ta okazja przeleciała mi koło nosa 🙂 Złapałam ich wszystkich w prawie ciepłe popołudnie. Zaciągnęłam w pola i … i w zasadzie tyle. Bo cała reszta to już żywioł.

sesja brzuszkowa justyny+dawida

będę mamą

Drzewa zaczynały kwitnąć. Oczekiwaliśmy słońca, ale z powodu braku mocy wpływania na warunki pogodowe …. pracowaliśmy z tym, co było. Czyli chłodem, brakiem słońca (o czym usłyszałam, że nie widać tego na zdjęciach!) i jedną z moich ulubionych par (i oczywiście ich ulubionym fotografem). Sesja była szybka, w jednym miejscu – ale mam nadzieję, że złapałam pamiątkę już na zawsze.

DIY bathroom makeover czyli malowanie płytek w łazience

czyli malowanie płytek w łazience
pinterestowe pomysły a prawdziwe życie, czyli szybka metamorfoza łazienki, która wykluczyła mnie z życia na miesiąc.
Czy to ma coś wspólnego z fotografią? Trochę tak, bo to teraz zajmuje mój czas i głowę, ale już niedługo, bo powolutku widać już koniec.

a może tak przepis?

co na śniadanie?

Kłamię z tym śniadaniem. Bo na śniadanie najczęściej w zimie lubię coś na ciepło. A tę propozycję ze zdjęcia, najczęściej trzymam w lodówce, więc jest zimna. Ale na drugie śniadanie – perfekcja! i na pierwsze też, jeśli nie jest wam zimno. W każdym razie, wygląda ślicznie, i jest pyszne. A nasionka – to samo dobro!

one little word 2019

moje słowo roku 2019

Chciałabym napisać, że to takie magiczne słowo, które zmienia życie w 365 dni. Ale żadna magia nie zrobi za nas ciężkiej roboty. Więc….
Ale miło, kiedy coś nam towarzyszy – przynajmniej ja tak to odbieram. Taki motyw przewodni, który rozsiada się wygodnie w głowie, i co jakiś czas się przypomina.
Więc, dzisiaj będzie o SŁOWACH słów kilka.
A Wy, macie już swojego towarzysza?

Drogi 2018…. byłeś ….

byłeś całkiem dobry

Najdroższy. Mieliśmy swoje lepsze i gorsze momenty. Bo taki ten nasz związek mało stabilny, za bardzo chwiejny. Niby długi, a jednak za krótki, żeby się do siebie przyzwyczaić, żeby było komfortowo.
Wiem, że odchodzisz. Zrozumiałam to już jakiś czas temu. Wiem, że tak się musiało stać, bo tak się zawsze dzieje. Nie mieliśmy szans, chociaż oboje się staraliśmy. Wypuszczam Cię wolno. Zapakowałam głowę najpiękniejszymi wspomnieniami i …. i otwieram szeroko ramiona na nowe!

grudzień: tu i teraz

koniec czy początek ?

Grudzień był pracowity. A jego końcówka jest cięższa o ładunek emocjonalny, w który uwikłany jest cały tłum ludzi, i nikt nie potrafi za dużo zdziałać. Ale oprócz tego, jak stanę lekko z boku, to jest dobrze. A ten nowy rok traktuję jak kolejną szansę, na lepsze jutro. A zerknijcie sami, jak ten grudzień wyglądał.

świąteczne mini sesje

świąteczne mini sesje

Sesje świąteczne mają absolutnie największą magię i moc. Może to przez wspomnienie dzieciństwa? Wtedy ten mikołajowy, aniołkowy, choinkowy i prezentowy czas odczuwało się jakoś mocniej i magiczniej.
Jeśli chcecie te wspomnienia: najlepsze, najcieplejsze i najbardziej magiczne zatrzymać dla waszych maluchów – zapraszam na sesję!

listopad: tu i teraz

czy to już koniec roku?

Listopad w tym roku przefrunął mi lotem błyskawicy. Chociaż w sumie nie jak błyskawica, bo te zwykle towarzyszą burzom, a tutaj, na szczęście w miarę spokojnie! Uf. Migawki takie bardziej codzienne, zobaczycie w poście.

ślubna środa: moje sekreciki

czyli mój sposób na lightrooma

Nie jest tak łatwo odsłaniać publicznie wszystkie karty. Ba! Ja publicznych wystąpień nie trawię, ale czasami człowiek po prostu musi, i nie ma wyboru. Tutaj wybór mam, ale zdecydowałam, że jednak chcę. Dlatego za chwilę zdradzę Wam moje drobne sekreciki. Ta daaaam. Uprzedzając ewentualne rozczarowanie. Nie będzie wielkiego BUM! Bo to tylko patent na moją edycję. Ale od początku!

Fotografia ślubna Jastrzębie-Zdrój | Fotografia rodzinna Nowy Sącz | Sesje lifestyle Nowy Sącz | Fotograf rodzinny Jastrzębie-Zdrój | Podpowiedzi dla Pary Młodej

© Judyta Marcol Fotografia 2020 – wszelkie prawa zastrzeżone.

Pin It on Pinterest

error: