fbpx

jechałam na sesję i z przerażeniem patrzyłam, jak wycieraczki nie nadążają z czyszczeniem szyby od tego deszczu. lało. tak, jak by ktoś wylewał wodę prosto z wiadra. gdzieś z tyłu głowy próbowałam szukać jakiejś alternatywy, ale dudniący deszcz mocno zagłuszał jakiekolwiek myśli. na szczęście – wypadało się do wczesnego popołudnia. a jak nie pada / ba, jak nie leje! / to ja na sesję biorę każdą pogodę.

Patrycja i Michał zabrali mnie za naszą sąsiedzką granicę. w górach już byli na sesji narzeczeńskiej,i teraz szukaliśmy miejsca, które będzie bliżej. trochę zamek w tle, trochę starych drzew, i dużo spokoju i swobody (bo w zasadzie prócz pani w czerwonej kurtce i psa, oraz kilku kolorowych rowerzystów – co do których musieliśmy chwilkę poczekać aż znikną z kadru), mieliśmy te pola prawie dla siebie.

czyli fajni ludzie, do tego zakochani, przestrzeń i trochę czasu – to mój ulubiony zestaw. słonko jest zawsze pięknym bonusem. Patrycjo+Michale, kończymy tę ślubną przygodę. sukienka powędruje do szafy, zostaną zdjęcia. mam nadzieję, że zawsze z największą radością będziecie do nich wracać.

ps. wracając z tej sesji miałam też wrażenie, że omijało nas słonko. w sensie, że wyskakiwało tak na moment. po powrocie, rzuciłam się do selekcji i  trochę zaskoczona zobaczyłam, że zdjęć, gdzie towarzyszy nam słońce mamy całkiem sporo. i to jeszcze takich z pięknymi blikami też!

ich reportaż ślubny możecie zobaczyć tutaj

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami na blogu i jako pierwsza otrzymywać informacje o “bonusach” czekam na Ciebie z moim newsletterem.

Pin It on Pinterest

Share This
error: