Rozsiadłam się właśnie na kanapie, w ten piękny, burzowy wieczór. Za oknem leje (jeśli jesteście uzależnieni od wody ze studni, to deszcz w lipcu Was bardzo cieszy), obok paruje herbata (chociaż, na szczęście jest na tyle ciepło, że herbata tylko mi towarzyszy, a nie musi dogrzewać), – czyli warunki spełnione, żebym mogła dziobać dla Was kolejny wpis. Dzisiaj będzie o tym, co prawdopodobnie usłyszycie ode mnie na Waszym ślubie.

A jako, że nie mogę być na wszystkich weselach, i istnieje jednak szansa, że się miniemy (i o Wasze cudowne zdjęcia zadba inny wyjątkowy fotograf), to zapisuję Wam tutaj teksty. Tak na ewentualny wypadek, gdybyście nie usłyszeli ich od swojego fotografa, ja wysyłam je do Was przez internetowe łącza. Niech się przydadzą!

Dobra. To nie są takie banalne teksty, które wyrzucam bezsensownie z ust. To nie jest irytujący potok niekończących się słów (przynajmniej taką mam nadzieję). I chociaż na reportażu ślubnym, staram się mówić mało (albo jak najmniej), to te 3 zdania zdarza mi się wypowiadać na ślubach najczęściej. Nie napiszę Wam, że na wszystkich i zawsze. Czasami wszystkie, czasami jedno, czasami w ogóle. Sami wiecie. Każdy ślub jest inny. Ale wśród zdań, które wypowiadam najczęściej, znajdują się te 3:

1. mówię Pannie Młodej, że wygląda pięknie/przepięknie

Jeśli właśnie pomyśleliście, że to jakiś tani tekst, to już Wam wyjaśniam, że jednak nie. Z wielu powodów.

– zwyczajowo towarzyszę dziewczynom podczas porannego zamieszania i przygotowań. To w całym ślubnym dniu bardzo często moment największych nerwów, i wielu stresujących chwil. Ktoś o coś dopytuje, pojawiają się słowa, że „ktoś jest spóźniony”, że coś jeszcze gdzieś trzeba gdzieś, jakoś, komuś ….. I w tym całym zamieszaniu, Panna Młoda wskakuje w swoją sukienkę, i wygląda wyjątkowo. I czasem tak się zdarza, że jakoś tak, rodzina jest mniej wylewna, stres bierze górę, ktoś gdzieś się spieszy, i …… ta drobnostka umyka. Ja wiem, czasem zachwyt rodziny widać w oczach – i absolutnie cudnie, jeśli właśnie tak u Was było, albo będzie! Bardzo się cieszę, bo wierzę, że w dniu ślubu powinny Wam towarzyszyć najlepsze emocje. Ale uwierzcie mi (tutaj brzmię, jak mega znawca), nie wszyscy tak mają, i często (a jestem zwykle blisko moich Par Młodych), nikt tak wprost nie mówi – WYGLĄDASZ PIĘKNIE!

– oczywiście najczęściej mówi to zdanie Pan Młody – ale on bardzo często pojawia się później, a wszyscy wiemy, jak poranek potrafi nastroić na cały dzień!

– jeśli ktokolwiek z Was pomyślał, że to takie banalne zdanie, rzucone z płuc, gdzieś w przelocie – to już spieszę wyprostować, że jednak nie. Przede wszystkim, staram się, żeby sens tego zdania trafił do adresatki (tutaj mam swoje sposoby, ale tego już zdradzać nie mogę). Ja wiem, że dziewczyna, która w tym dniu może nazywać się Panną Młodą – wygląda wyjątkowo. Pięknie i już. I zasługuje, żeby to usłyszeć.

Co to zdanie zmienia?

Nie napiszę, że to zdanie robi magię, ale na pewno wprowadza radość w spojrzenie. I uśmiech. Taki prawdziwy. Taki szczery. Bo, któż z nas, w wyjątkowym dniu nie chce wyglądać dobrze? Każdy chce. No i wprowadza też pewną pewność siebie i dodaje otuchy. A jeśli ja, to wszystko mogę tym jednym zdaniem spróbować dobrze nastroić – oczywiście, że to zrobię! Bo jeśli się czujecie dobrze – to też i dobrze wyglądacie!

Dlatego każdej (bez wyjątku) Pannie Młodej, mówię właśnie teraz: WYGLĄDASZ PIĘKNIE! Nawet jeśli nigdy nie wybrałabym twojej sukienki. Nawet jeśli twój makijaż to nie moja bajka – wiem, że w dniu ślubu będziesz wyglądała pięknie, i tak właśnie powinnaś się czuć.

2. Mówię Parze Młodej, że to jest ich dzień

W zależności od tego, co się dzieje dookoła, to zdanie brzmi czasem zupełnie inaczej, ale ogólnie o to chodzi. To jest Wasz dzień, i to Wy wiecie, jak chcecie, żeby on wyglądał.

Co to zdanie zmienia ?

Głęboko wierzę, że przypomina oczywistość. Przypomina, że tutaj chodzi o nich i miłość. I trochę zrzuca z barków ciężar odpowiedzialności za marzenia i wizję innych ludzi.

Bo co kilka wesel, trafia się taki wodzirej w rodzinie, ktoś, kto już był na weselu, i widział jak to wyglądało. I chce, żeby u Was wyglądało to tak samo. Bo przecież u kuzynki Basi, to właśnie mama zapinała sukienkę Pannie Młodej i u Was też tak to musi wyglądać. (A mama np. ma zrobione piękne paznokcie i nie da rady zapiąć guzików – i nagle wprowadza się niepotrzebna nerwóweczka, irytacja i jakieś takie zamieszanie). Więc przypominam Wam – to Wasza wizja i macie do niej prawo. Bez tłumaczenia się i przepraszania. (Na przygotowanie rodziny był czas wcześniej, ale to chyba będzie kolejny wpis)

3. Mówię Parze Młodej, że nic nie muszą

To zdanie jest bardzo podobne do tego powyżej. Też jest w formie przypomnienia – NIC NIE MUSICIE. Bo słowo „musicie” jest dla mnie jednym z najmniej kojarzących się ze ślubem słów na świecie.

Więc Paro Młoda, to jest wasz dzień i nic nie musicie. Co nie znaczy, że w tym dniu nie ma sytuacji, w których to słowo pasuje 🙂 Ale ubrane inaczej brzmi o niebo lepiej, a poparte argumentami – no to już zupełnie inna bajka.

Nie musicie robić zdjęć portretowych – ale jest to wspaniała pamiątka po latach, i jeśli tylko jest taka możliwość, warto żebyście poświęcili chwilę dla waszych najbliższych. Prawda, że to zdanie brzmi lepiej? I jak wytoczę jeszcze kilka innych argumentów, to nikt nigdy mi tych zdjęć rodzinnych nie odmówił!

Co to zdanie zmienia?

Pozwala Wam nie robić czegoś, czego nie chcecie.. Nie chcecie pić wódki z kieliszka na wejściu na salę? Nie musicie. I nie musicie nikomu niczego tłumaczyć. Nie musicie słuchać wszystkich cioć/wujków/itd którzy mają swoją wizję waszego dnia. Wysłuchajcie, podziękujcie, przemyślcie, i jeśli czujecie, że to nie wasza bajka – odmówcie. Bez wyrzutów sumienia.


A jeśli wpadliście na mojego bloga przypadkowo, a jednak chcecie chwilę tutaj zostać, śmiało, poznajcie mnie bliżej, przeglądnijcie moje starsze wpisy.

 

Pin It on Pinterest

Share This