Ich sesja przypadła na te mega upalne dni. Takie, w które człowiek zdychał, nawet jak stał. Sam. A ja im tu nie dość, że wymyśliłam, żeby jednak pod tę górę wyjść, to jeszcze się tulić. Ale skoro mi zaufali, to nie marudzili (chyba tylko ja marudziłam na ten upał). Tak więc wyszli pod tę górę ze mną. I jeszcze się tulili. I całowali. I byli blisko siebie. I tak to właśnie odbyła się sesja zakochańców. Z samolotami nad naszymi głowami.

W chaszczorach nie pogryzły nas robale, pod górkę nikt nie wyzionął ducha, a słońce też było łaskawe. No i oni – dwa śmieszki, które zafundowały mi niemożliwą ilość chichotu i głupich żartów (które nagle opowiadałam ja, żeby było jasne!) Super, że zobaczymy się jeszcze raz.

To jedno z tych moich ulubionych zdjęć w ogóle!

„Bo każdy ma prawo mieć swoje marzenia”

Przy okazji sesji udało się nam odczarować to miejsce – nikt nie dostał mandatu – ale było blisko!

Magdo+Mateuszu, widzimy się za chwilkę, i kolejny raz obiecuję, że wyciągnę Was w krzaczki 😀

Pin It on Pinterest

Share This