Doskonale zdaję sobie sprawę, że w innym życiu byłabym profilerem, albo przynajmniej pracowałabym w policji kryminalnej. Na pewno.

Ale w innym życiu. Bo w tym, jednak się trochę boję. Ciemności i dziwnych szmerów. I miejsc takich „za rogiem”. I niemiłych ludzi też raczej się boję. I jak krzyczą, to też się ich boję. Dlatego w tym życiu sobie tego nie wyobrażam. Co innego w innym. W innym bym mogła. Tak myślę.

Ale zupełnie nie o tym chciałam pisać. Bo ostatni czas – ten, który mierzę od zdania – OD NASZEJ PRZEPROWADZKI, bardzo mnie tu na różne sposoby sprawdza. I, chociaż zdania moje się trochę zmieniają „jak już się przeprowadzimy”, „jak już skończymy remont”, „jak już zmienimy kuchnię”, „jak zostanę na dłużej”, „jak już zakończę stare sprawy”, „jak już będzie woda” w zasadzie tekst o wodzie jest jedynym, który rzeczywiście stanowi jakieś wytłumaczenie

Ludzie, którzy tracą czas czekając, aż zaistnieją najbardziej sprzyjające warunki, nigdy nic nie

zdziałają. Najlepszy czas na działanie jest teraz!

Mark Fisher. Sekret milionera

Wiecie. Wskażcie mi jakiś problem, a ja Wam powiem, kiedy sobie z nim poradzę. Zaczynając od zdania „jak już ….
Tak. Zrozumieliście. Coś się zadzieje, jak już nadejdzie ten idealny czas, ten NAJWŁAŚCIWSZY, ten wyczekiwany i idealny, to wtedy …

No właśnie, co wtedy?

Dokładnie, to co wcześniej. Czyli mózg i organizm znajdą jakieś kojące wytłumaczenie. Takie które wszystko odłoży znowu w czasie. Na lepszy moment. Na kiedyś tam. Czyli na święte nigdy

Oh! Wystraszyliście się, że ja Wam tu teraz będę poradnikowe zdania pisała – nic bardziej mylnego.
Piszę tego posta z czysto egoistycznych pobudek – jak na niego popatrzę, albo jak zacznę o nim mówić, to może będzie mi wstyd, że tak to wszystko odłożyłam na kiedyś tam. Ot co. Jak coś poszło w przestrzeń, to już trudniej udawać, że jednak tego nie było.

I wraca, do mojej alternatywnej rzeczywistości profilera kryminalnego – moje alter ego w innej rzeczywistości – bo w tej to ja jednak postrzegam siebie jako gigantycznego cykora.

Ale wiecie co? Dopiero jak zrobiłam taki gigantyczny krok w tył, i popatrzyłam na wszystko z dystansu, to tak do mnie dotarło, że ten cykor, to może się i boi, ale jednak coś robi, i jednak nie jest z nim aż tak źle.

Jednak się przeprowadziliśmy na ten drugi koniec świata, nie?

Więc może i cykor, który jednak rusza do przodu – małymi kroczkami, bo tak mi jest bezpieczniej i lepiej. Ale jednak do przodu.

I tym razem, skoro już się odważyłam /odważyliśmy zrobić ten duży krok zmiany, ciągnę te zmiany w inne strony też. Na prawo i lewo. Gdzie się tylko da.

Czysta kartka? Tak. Nie wiem, czy mi to było potrzebne, ale skoro ją mam – muszę to wykorzystać. Bo ta moja książka, trochę już zapisana. Jedne strony są bardziej kolorowe i wesołe. Inne skrywają mroki i smutki. Ale każda kolejna, czysta, wieje nadzieją i szansą. Więc chociaż się boję, tymi małymi kroczkami ruszam do przodu.

 

A teraz przyznać mi się, kto z Was też by w policji kryminalnej pracował?

 

 

A jeśli wpadliście na mojego bloga przypadkowo, a jednak chcecie chwilę tutaj zostać, śmiało, poznajcie mnie bliżej, przeglądnijcie moje starsze wpisy.

I pamiętajcie, najważniejsze:

Pin It on Pinterest

Share This