To było doskonałe rozpoczęcie sezonu w tym roku! Po pierwsze, spędziłam ten dzień w otoczeniu wyjątkowych ludzi, którzy, w dużej części okazali się być moją rodziną (o części wiedziałam, niektórych dopiero poznałam – cześć kuzyni!). A po drugie- obserwowanie tej dwójki było przyjemnością.

Aniu+Tomku. Dziękuję, że mogłam spędzić ten dzień z Wami i waszymi rodzinami.

W skrócie: było więc trochę deszczu (którego mam nadzieję, nie widać na zdjęciach!), dużo pudrowego różu i perełek, jeszcze więcej uśmiechu, radości i szalonych tańców! Zresztą, mam nadzieję, że złapałam to wszystko w kadrach. Zerknijcie sami.

Detale, to ja tak po prostu uwielbiam. Wszystko jest takie nietknięte. Czyste. Dlatego lubię te zdjęcia, które udaje mi się skraść w porannym zamieszaniu. Łapię je tak na przyszłość. Na pamiątkę.  

First look! First look! First look! Jak tylko można zrobić – robimy. Na szczęście Ani i Tomka nie musiałam przekonywać do niczego. Chcieli tej krótkiej chwili dla siebie!

Co jakiś czas, jakiś szalony ksiądz wpada na pomysł, żeby zabrać Parę Młodą do siebie. Ja to rozumiem! W tym dniu, każdy chce być blisko nich …. 😉  

Przy tej sali, podobno jest jakiś wspaniały ogród. Niestety, byłam tam drugi raz, i drugi raz padało, dlatego …. no cóż, wierzę na słowo. Deszcz deszczem, ale kilka ujęć w dniu ślubu, mieć muszę!

Pamiętajcie, że pewnych rzeczy na polskim weselu nie da się wytłumaczyć logicznie 🙂

Sala weselna: Pradziad

Pin It on Pinterest

Share This