Cóż … Do tej rodziny to ja mam zupełną słabość 🙂 No i w dodatku wyglądają dobrze na zdjęciach. Więc nie mogłam, żeby ta okazja przeleciała mi koło nosa 🙂 Złapałam ich wszystkich w prawie ciepłe popołudnie. Zaciągnęłam w pola i … i w zasadzie tyle. Bo cała reszta to już żywioł.

 

Lubie te zdjęcia, takie na pamiątkę. Nic szczególnego. Żadnych fajerwerków. Pole i przyszła mama. A ja uwielbiam ten kadr. Wiecie, ja często myślę, że w tej mojej fotografii, to taka nuda. Taki brak szaleństwa … Ale jak o sobie pomyślę, to raczej we mnie też jest dużo nudy i spokoju …. i takiej codzienności, prostej, zwykłej…. Więc jeśli odnajdujecie i takie coś w sobie …. Oh, znajdziemy wspólne tematy do rozmów.

Mówiłam, że na sesjach plenerowych jest dużo fajnych rzeczy dla maluchów? To mówię. Są:noski noski, podnoszenia i wskakiwania, i spacery do tyłu i jeszcze sporo innych drobiazgów …. Nuda, nudą jeśli chodzi o styl, ale w przypadku maluchów, nudy nie ma!

A!- to zdjęcie zrobiła Hela – z moją drobną pomocą. W sensie, że ja trzymałam jej aparat, a ona sobie zrobiła pstryk. Własnemu ojcu. (No i wyprostowałam w programie, bo lekko się nam to zdjęcie zachwiało :), a może to tata się lekko przechylił … sama już nie wiem.

Jeśli zapytacie, gdzie podczas tych zdjęć (tych poniżej), była ta mała dama (ze zdjęcia z góry) – dodaję, że pani fotograf jest multi wszystko, bo jedną ręką robiła zdjęcia (które lubi!) i które się nadają, a drugą ogarniała dwulatka 😀 tak, że multi …

Spoiler alert! Maleństwo jest już z nami!

Gdyby ktoś pytał, sukienki (zielona, pudrowy róż) są do dyspozycji na moich sesjach 🙂

Pin It on Pinterest

Share This