Byłeś dla mnie dobry.

Mieliśmy swoje lepsze i gorsze momenty. Bo taki ten nasz związek mało stabilny, za bardzo chwiejny. Niby długi, a jednak za krótki, żeby się do siebie przyzwyczaić, żeby było komfortowo.

Wiem, że odchodzisz. Zrozumiałam to już jakiś czas temu. Wiem, że tak się musiało stać, bo tak się zawsze dzieje. Teraz wiem, że ten nasz związek jednak nie miał szans, chociaż oboje się staraliśmy. I nic na to nie poradzę, nawet jeśli jeszcze jakiś czas będę skreślać twoje imię w kalendarzu – przyzwyczaiłam się do Ciebie.

Nie spłatałeś mi jakiegoś paskudnego, potężnego figla. Zrobiłeś kilka psikusów, pomieszałeś plany, pokazałeś kto tu rządzi. Ale na szczęście nie muszę się na ciebie obrażać. Nie muszę się gniewać, bo w gruncie rzeczy byłeś dobry. I w tym roku chyba potrzebna mi była taka cisza i spokój. Względny – żebyś nie pomyślał, że byłeś nudny. Kilka razy przywaliłeś, ostatnio nawet trochę mocniej, ale na szczęście mnie ani nas nie znokautowałeś.

Teraz odchodzisz, a ja będę machać ci na pożegnanie, będę Cię wspominać, może kilka razy zatęsknię. Ale na szczęście nie wyleję przez Ciebie wszystkich łez. Więc żegnaj. Nigdy się już nie zobaczymy, ale mogę powiedzieć, że już na zawsze zostaniesz w moich wspomnieniach.

Jest sporo chwil, które już nigdy nie wrócą. Których nie da się odtworzyć. I które pozostaną na tych kilku fotografiach i we wspomnieniach. I te smutne i te niezwykle radosne. To są moje ostatnie zdjęcia, z jednym z najlepszych psów na świecie.

Nie mam ulubionego czasu na sesje fotograficzne. Wszystkie pory roku mają swój czar. Chociaż latem się nie marznie.

 

Na styczniowe zimne dni, przygotuję jeszcze dla Was wpis z moimi ulubionymi zdjęciami z zeszłego sezonu. Ale teraz zerknijcie na tych kilka chwil, które zapamiętam szczególnie.

 

Ślubne selfie, to zdecydowanie coś, nad czym muszę popracować. 

Na wszystkich zdjęciach widzicie tę samą dziewczynę. W tym roku urosły jej włosy, ale dalej nie znalazła sobie na nie jakiegoś ekstra sposobu. Dalej nie układają jej się tak, jak by chciała, dalej nie potrafi z nich zrobić rozkosznego koczka. Trochę zmieniły kolor, bo bardzo jasny kolor, choć czuła się w nim dobrze, wymagał siedzenia ponad 3h u fryzjera. Czego znieść nie potrafiła, pomimo najlepszego towarzystwa. (no i włosy też miały dosyć). Więc przechodzi teraz w stan włosów bez wyraźnego koloru. I szuka na nie pomysłu. Paskudnie bojąc się grzywki.

Ta dziewczyna dalej marzy, dużo się uśmiecha i czasami tańczy. Ostatnio nie codziennie, bo jakoś tak samo wyszło, ale dyga, kiedy tylko może.. W zeszłym roku nie zrealizowała wszystkich swoich planów, ale w kilku jest nieco bliżej niż dalej.

Końcówka tego roku to zdecydowanie powrót do pisania. Brakowało mi tego potwornie, ale jakoś tak samo zeszło na drugi plan. Na szczęście, to pisanie dalej ma dokładnie taką samą moc jak kiedyś. Ukojenie i terapia.

Nie, żebym czytała jakoś dużo. Nie prowadzę statystyk i zapisków przeczytanych tytułów. Zdarzyło mi się w połowie książki zorientować, że Hola! Ja to przecież już czytałam. Ale lubię, lubię, lubię.

idź w stronę światła – czyli słówko z zeszłego roku, znajdowało mnie wszędzie.

Czasem mi się wydaje, że te zdjęcia robię po to, żeby pokazać Dominikowi, jak faktycznie potrzebny mi był nowy kubek.

1. Jesienne selfie. 2. Tak z tych okien widać góry! 3. Takie jest urocze to zdjęcie, nawet ze mną! 4. Oh, jaki to będzie ten Nowy Rok?

Z fotografią kulinarną, raczej nie jest mi po drodze. Ale jak już ugotuję coś, co jest w 100 % wegańskie, i w dodatku wygląda ładnie, ogarniam się na tyle, żeby zrobić zdjęcia.

W kwestii wyjaśnienia dla mam: TO NIE SĄ WSZYSTKIE DANIA JAKIE JEMY. Jemy też inne potrawy, których nie fotografujemy. I jemy codziennie coś. Kropka.

 

Jeden z najwierniejszych towarzyszy – szanowna pani książka, i koty.

Nie pytajcie, jak długo próbowałam te włosy ustawić, żeby były chociaż trochę ładne. Ale uważam, że 2018 zasługuje na takie zdjęcie. Więc ma.

Jedno z moich absolutnie ulubionych zdjęć z tego roku! A+T!

Widok, który się nie może znudzić.

Ludzie, chwile i światło, które zapamiętam.  

Moje pierwsze targi ślubne na Silesia Wedding Day V w maju. Świetne doświadczenie i super impreza.

Sesje dziecięce i noworodkowe pokazuję Wam bardzo rzadko, bo zwykle mam na nie mało czasu. A to akurat chciałabym, żeby się zmieniło, bo pokochałam je najszczerzej. Zresztą, jak mnie ktoś pyta, co najchętniej fotografuję, odpowiedź jest zawsze jedna-ludzi.

W tym roku zmieniłam moje produkty, które oddaję. Opowiem Wam o tym przy najbliższej okazji.

2 z trzech panien, na których testuję swoje pomysły! 

W tym roku rozpoczęłam też nowe cykle na blogu, a w tym ten o edycji zdjęć, które planuję kontynuować., ku własnej uciesze. (Kocham to słowo!). Miałam też krótki epizod live’ów na instagramie, mam nadzieję, że mi się uda do nich wrócić.

Zupa dyniowa, która nie jest mdła, tylko pyszna i hummus – to danie w pełni vegańskie. Ciasteczka i trójkąciki były z masłem i kefirem. Ale też wyszły pyszne. A te ciasteczka ….. Oh i ah!

Od października możecie także podglądać taką bardziej surową rzeczywistość w moich wpisać tu i teraz

Uh! W największym skrócie. Z pominięciem wielu innych chwil, które zapamiętam, które były bardziej osobiste i prywatne, żegnam się z tym 2018 rokiem, i ….

2019. Mam nadzieję, że będzie nam ze sobą dobrze! Czekam na Ciebie z otwartymi ramionami! Bądź dobry! Dla nas wszystkich. I przynieś same dobre zmiany.

Pin It on Pinterest

Share This