Koniec czy początek?

MIESIĄC POD HASŁEM: … n i e o c z e k i w a n e …

Mam nadzieję, że właśnie tak rozkosznie radosny mieliście ten czas, jak te dwie  młode damy!

Trochę tych mroźnych poranków w tym grudniu jednak przegapiłam. Ale ten był urokliwy.

CZUJĘ SIĘ  … końcówka grudnia jest w pewien sposób dziadowsko trudna. I to wszystko jest paskudnie skomplikowane i z brakiem pomysłów na rozwiązanie. Ale …

CHCIAŁABYM … no właśnie. Znaleźć rozwiązania łatwe i proste. Nie trafić w jakieś zagmatwane brazylijskie telenowele, ciągnące się wiecznie, wciągające wszystkich w około i wciągająca w smutny wir. Grrr

1 i 3. Sam początek grudnia uczyniłam sobie słodkim. Trzeba trenować przed świętami, żeby organizm nie doznał szoku. // 2. A śnieg w tym roku to mnie jednak cieszy bardzo. // 4. Dziewczyny w zimę dzielą się na te, które potrafią wyglądać pięknie. I takie jak ja, którym jednak musi być ciepło.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA dobrych ludzi w około. Za ich ciepło i za ich bliskość. I wsparcie. D :*

PRACUJĘ NAD systematycznością! I bywam w tym tak beznadziejna, że aż strach. Przepisuję to postanowienia jako jedno z 2, rok za rokiem. Ciekawe, czy zgadniecie jakie jest to pierwsze do przepisania 🙂

1. Pakowanie ostatnich prezentów. Tak, tak, tych zdjęć jest zwykle właśnie tak dużo. // 2. To były jedne z najpyszniejszych pierników, jakie jadłam. Dziękuję Olgo i Pawle. // 3. Selfie kota z choinką w tle. // 4. Krótkie świąteczne lenistwo.

1. Pierwszy śnieg. I cieszę się jak dziecko. // 2. Jest tak samo zmęczona jak ja po tych świętach. // 3. Żebym tego nie zostawiła na po świętach – zdrowe śniadania jem już jakiś czas. Żeby nie było szoku po nowym roku 😉 // 4. Ostatnia książka przeczytana w tym roku. Tytuł „gniew”, nawet całkiem jakoś tak pasuje. Ale planuję to przeczytać i zostawić za sobą.

 

 Tegoroczne sesje z tymi małymi dzieciakami były czymś, co długo jeszcze będę wspominać!

Taką kawę w grudniu wypiłam chyba ze 4 razy. Za każdym razem była pyszna!

SŁUCHAM … do 24 grudnia słuchałam szeroko rozumianej muzyki świątecznej. Także tej w wykonaniu Michael’a Bubble. Od świąt przełączyłam się w tryb ambient – chill out – soft –  jazz music i w tym klimacie zostaję.

Ah! I jeden z przepięknych utworów, które bardzo pasują w ten noworoczny, świąteczny nastrój! Posłuchajcie koniecznie!

 

CIESZĘ SIĘ bo Nowy Rok to zawsze, mimo wszystko jakieś nowe otwarcie.

CZYTAM : grudzień był tak napięty, że przeczytałam raczej mało. A zakończyłam „Gniewem” o Teodorze Szackim. No lubię tę kryminały. No lubię.

UWIELBIAM – ostatnio drobnostki. Fakt, że można dłużej pospać, bo wolne. Że śniadanie zrobiłam sobie dobre. Że zupa wyszła pyszna. Że mogę zadzwonić do najbliższych, a oni albo pocieszą, albo ustawią do pionu. Za wszystko, co czasem niezauważalne, wtopione w rutynę.

UCZĘ SIĘ … a akurat zrobiłam sobie przerwę w nauce, ale uczę się na swoich błędach. Przynajmniej w większości.

OGLĄDAM … ciepło świecących lampek.

Lekko sobie w tym roku udekorowałam ścianę. Na okres świąteczny, do makramy dodałam trochę zielonej choinki i już.

CZEKAM NA …. śnieg. Serio. Dalej! Nic się nie zmieniło.

ODKRYŁAM że czasem jestem bardzo beznadzieja, jeśli chodzi o pracowitość.

NAJBARDZIEJ SIĘ CIESZĘ …. ogólnie lubię ten przełom roku, działa na mnie dosyć dobrze. Nie wiążę go z cudownymi zmianami, ale jednak ta biała kartka działa na mnie lepiej niż gorzej.

 

Grudzień, to także czas moich urodzin.W tym roku wypadły jakoś tak wyjątkowo….w Wigilię 😉 Dziękuję wszystkim za życzenia. Żeby się ich chociaż troszkę spełniło 😉

 

 

 

 

 

 

Pin It on Pinterest

Share This