„CZEGO NIE ROBIĆ Z WASZYM FOTOGRAFEM NA SESJI NARZECZEŃSKIEJ ” – To miał być oficjalny tytuł tego posta. Ale muszę go troszeczkę zmodyfikować. Bo przecież, ja mogę mówić tylko za siebie. Więc mówię za siebie: Czego nie robić ze mną na sesji narzeczeńskiej!*

Dzisiaj, w ramach ślubnej środy, mam dla Was kilka wyjątkowych rad. Udało mi się je zebrać w 7 punktów, na które bardzo musicie uważać, jeśli to ja jestem waszym fotografem. Równo siedem, bo 7 to bardzo ładna liczba. Więc siedem, drobnych podpowiedzi. Takich prosto z serca. Ode mnie – dla Was. Szczególnie na nadchodzącą piękną wiosnę i ciepłe lato – czyli idealny czas na sesje narzeczeńskie! (Chociaż na to, akurat każdy czas jest idealny!)

Uh! Startujemy:
1. Nie proponujcie mi wyjść na szczyty! Całą drogę będę marudziła, fuczała, i na górę wyjdę z czerwienią na twarzy, i przy każdej KAŻDEJ każdej nadarzającej się okazji będę Wam wypominała mój ból!

2. Nie zapraszajcie mnie do domu, bo wyjem Wam wszystko! I będziecie musieli się przede mną ukrywać.

3. Nie pokazujcie mi wygodnych miejsc, bo się w nich rozsiądę i …po sesji!

4. Nie pozwalajcie mi się bawić dymami. Bo nie zrobię żadnego dobrego zdjęcia, na których będą widoczne Wasze twarze. Ale owszem, sprawicie mi dużą przyjemność. Co prawda Wy będziecie bez zdjęć, ale fotograf będzie uradowany. Chyba, że podczas odpalania racy uda mi się poparzyć. Wtedy będę zła. Też nie będziecie mieć dobrych zdjęć… Więc w zasadzie … nie ma ryzyka, nie ma zabawy. Ostrzegałam. Wybór Wasz!

5. POD ŻADNYM POZOREM nie pokazujcie mi najpiękniejszych kaloszy na świecie, bo zapomnę o Was, i tylko ONE będą miały zdjęcia. Coś jak ta sprawa z racami. Niby się nie można oparzyć gorącym ogniem, fotografując kalosze… ale można zachorować na zachcianki…

6. Nie zabierajcie mnie w ładne miejsca, bo wtedy Was tam będę trzymała, aż nastąpi zmierzch. A wiadomo, że jak zmierzch, to wampiry. I straszne historie. A jak ja się nakręcę, to potrafię gadać jak prawnik z amerykańskiego serialu. Może tylko trochę bardziej bez sensu.

7. A jeśli skończą mi się pomysły na sesji, albo zabraknie mi energii, zaproponuję Wam, żebyśmy sobie poleżeli na chwilkę na trawie. I tutaj nie powinniście pytać, „DŁUGO JESZCZE”. Tyle, ile trzeba! Kropka!

 

A tak zupełnie poważnie, to na sesji narzeczeńskiej, jest tylko jedna rzecz, której nie powinniście robić: NIE DENERWUJCIE SIĘ! Ot tyle, aż tyle. Będzie pięknie. Nawet jeśli pomarudzę albo zagadam Was na śmierć.

 

*Pamiętajcie, wszystkie posty publikowane na blogu, to moje osobiste preferencje i przemyślenia. Możecie czuć inaczej. I też jesteście super fajni!

Pozostałe wpisy z kategorii ŚLUBNA ŚRODA

Pin It on Pinterest

Share This