Katastrofa zwykle nie dzieje się z jednego powodu.
To suma drobnostek. Tego, co gdzieś pominięte. Tego, co gdzieś przeoczone. Niezauważone. Maleńkości, które zebrane razem powodują katastrofę.
Dokładnie to stało się jakiś czas temu.
Suma drobnostek.
Tragiczna suma drobnostek.

Przez to wszystko spełnił się najczarniejszy koszmar. Z mojej winy.
Z mojej winy, skrzywdziłam innych ludzi, którzy mi zaufali. Zawiodłam. I jedyne, co mi pozostało, to te najprawdziwsze, ale też najbanalniejsze słowa, że PRZEPRASZAM. Słowa, które nie mają w sobie mocy by cofnąć czas.
I z tą świadomością zostaję już na zawsze. Na każdy wieczór, na każdy poranek. Na każdy dzień.

Uderzyłam w czarne dno. I zapadłam się. Wszystko jest gdzieś obok. I nie bardzo wiem, jak mogę sobie z tym poradzić.
A w tym wszystkim, wcale nie chodzi o mnie. To ja zawiniłam, a konsekwencje uderzają w innych. I to jest najsmutniejsze. I najstraszniejsze.
Tragiczna lekcja. Taka, po której nie wiem, jak się podnieść. Mam wrażenie, że przepadło wszystko, i że już nigdy nie będzie dobrze.
Zniknęłam. Bo nie miałam siły. Taki osobisty koszmar, z którego się nie obudzę. I w którym rozpacz też nie pomaga.
Za wszystkie skrótowe wiadomości, i za informacje, które gdzieś mi umknęły – wybaczcie. Wybaczcie ciszę.
Tym, którzy pomimo wszystko  byli i są blisko – dziękuję najmocniej. Nawet nie wiecie, ile to znaczy.

Pin It on Pinterest

Share This