Mieliśmy trafić na wschód słońca. O 4:44 dostałam sms’a od Martyny, czy  widzę, co się dzieje na dworze, i co z sesją.
Zobaczyłam, co się dzieje na dworze, i jak cykor napisałam, że w taką burzę, to ja się z domu nie ruszę!

Na szczęście (bo żeby ta sesja się nam udała, to nastąpiła kumulacja szczęśliwych sytuacji), burza przeszła bardziej bokiem, niż nad nami. Jednak przyniosła chmurzydła, za którymi ukryła słońce. Więc wschód był inny niż ten, który planowaliśmy. Ale kadry, i ta dwójka … Phiii, pogoda była zupełnie nieważna.

To jedna z tych par, które przynoszą na sesję swoją charyzmę i absolutny urok! W połączeniu z zaufaniem do swojego fotografa …. No cóż. Kadry zobaczycie poniżej! Ja jestem nimi zachwycona! I nie mogę się doczekać kolejnego spotkania!

Za pozowanie, bez pozowania, za cudną stylizację, za brak spania, za nieustraszoność i wchodzenie w krzaki – DZIĘKUJĘ!

Martyno+Piotrze! Do „WKRÓTCE!”

   

Jedno z moich ulubionych portretów, bez twarzy ….      

Kolejne ulubione …. i 

Ja trochę się nie mogę doczekać, żeby poznać bohaterów tych backstag’owych historii z pewnej górki …. 🙂 I wydaje mi się, że „będzie się działo grubo!”. A na marginesie, super pomysł z tym grawerem na zegarku. Fajnie, że po wieczorze kawalerskim zostaje coś więcej, niż tylko dobre wspomnienia 😉

  O swoim wyjątkowym miejscu, Martyna i Piotr, pewno Wam kiedyś opowiedzą 😉 , w każdym razie rozpoczęcie historii ma nawet kilka zdjęć. W dodatku w cudnym hamaku!          

 

Pin It on Pinterest

Share This