Obawiam się, że publikując ten wpis, tylko upewnię moją mamę w przekonaniu, że jak wegetariańskie, to tylko warzywa (i tak, ona wie, że są zdrowe, ale nie samymi warzywami żyje człowiek). Może nie samymi, ale nam to pasuje, i jak każdy widzi, jeszcze nie padliśmy!

Od jakiegoś czasu bardzo usilnie szukam swojego comfort food.W sprawę zaangażowany został nawet pan fotograf, ale u niego wszystko kończy się pomrukiem, że lubi to co ugotuję i jest mu to obojętne (Czyli pomoc zerowa!)
Moje comfort food musi spełnić kilka konkretnych wytycznych!
Ma być szybko (najlepiej piorunem, bo każdy wie, że jak się jest głodnym, to każda dodatkowa sekunda wydaje się wiecznością! Odpada więc smażenie naleśników, przygotowywanie farszu do kluseczek, pierożków i zapiekaneczek!).
Ma być stosunkowo zdrowo (czyli pierwotny pomysł z frytkami jako comfort food odpada w przedbiegach, chociaż ziemniak to warzywo i każdy wie, że warzywa są zdrowe, a frytka to w warzywo, więc … !)
Ma być bez stania przy garach (mieszania, pilnowania przekładania itp), bez miliona pobrudzonych naczyń (jednogarnkowe dania są doskonałe!),  kuchnia po gotowaniu ma nie wyglądać jakby przeleciał przez nią tajfun! (Np. tarta marchewka powoduje u mnie na samą myśl ból głowy – te wióry – chyba tylko u mnie lecą w każdą część wszechświata, oblepiają wszystko dookoła!)
Dodatkowo ma być jak najbardziej naturalnie (prawie to samo co zdrowo)… I smacznie! A raczej pysznie i przepysznie! Kwestie uroku dania schodzą na dalszy plan (bo niech mi ktoś pokaże że np taki bigos wygląda ładnie? Nie wygląda, ale jest doskonały!)

 

Więc w swoich poszukiwaniach zabrnęłam do początków: pokrojone warzywa z oliwą i przyprawami do piekarnika. Jest zdrowo,(a patrząc na blaszkę nawet ładnie!). Przy garach może się i nie nastałam, chociaż krojenia i obierania trochę było. Niestety, nie było szybko! (Nawet podejrzewałam, że kosztując marchewki, zdążę ją wyjeść przed tym, niż się w końcu upiecze!) Każdy, kto próbował pieczonych warzyw wie, że w smaku są pyszne i to był ich plus. Chociaż moje podniebienie niestety nie potrafi pokochać selera i pietruszki, całą resztę mogę zaliczyć do stosunkowo bardzo smacznych.

Jednak 2h w piekarniku (wiem, że to mogłam podgotować wszystko, ale pamiętajcie o punkcie w którym pisałam o małej ilości brudzonych naczyń) dyskredytuje tę „potrawę” jako moje bezpieczne/wygodne/smakowite/najlepsze z wyboru danie.

Chociaż kolory wyglądają cudownie, szczególnie kiedy na dworze mało ciekawa pogoda.

2016-01-13 rozne2 (3)

Ps. W kwestii mojego ukochanego dania, mam takie jedno i spełnia większość powyższych wymagań. Opowiem Wam o nim za jakiś czas. Chyba, że znajdę coś innego.

A co jest waszym comfort food?

Pin It on Pinterest

Share This