Bora nie miała zamiaru nam niczego ułatwiać. Owszem, pozwoliła się pogłaskać, nawet usiadła, tyle że mniej reprezentatywną częścią ciała w stronę obiektywu, a po pierwszych 5 minutach wytarzała się w dostępnym w okolicy błocie, psując nieco swój image. Potem były już tylko szaleńcze biegi po łące, oblizywanie okrutnie obślinionej mordki i dziwne miny.
Mimo wszystko, myślę, że udało nam się złapać kilka bardziej uroczych ujęć panny Bory.
Ah! No tak! Sandra i Jarek! Przecież Bora to ich pies! absolutnie ukochany!
Sandra i Jarek przyjechali wyjątkowo w moje strony. Zabrałam ich pod kwitnące jabłonie, i chyba był to dobry pomysł! Oprócz tego, że obok kwitnących jabłoni był rów z błotem, którego nie omieszkała sprawdzić Bora.
Oh! Nie mogę doczekać się możliwości fotografowania ich w dniu ich ślubu! Mam nadzieję, że pogoda będzie równie piękna (oby tylko Bora omijała błoto!)
Sandra i Jarek z uroczą Borą w leśnej odsłonie!
Zapraszam!

Pin It on Pinterest

Share This