Czasem wydaje mi się, że pewne pary mają się lepiej niż inne. Przynajmniej w moim mniemaniu!
Zaciągam je na kolejne sesje, nie kończymy pierwszej a ja już opowiadam o następnej!
I powiem prawdę. Wydaje mi się, że te Pary mają się lepiej niż inne „po znajomości”.

Ale na usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że ta znajomość przeszła wiele i wiele kosztowała. Były wspólne nocne ucieczki przed duchami(! jestem śmiertelnie pewna, że to właśnie duchy straszyły nas w te noce pod namiotem!), walki na poduszki, wypłakane oczy, bolące policzki od śmiechu, bitwy na zgniłe jabłka, śmiertelnie ważne tajemnice i przechodzenie przez szklane drzwi. A gdyby tego było mało, pewnego razu próbowałam jej nawet złamać szyję i to podczas zdjęć! (Jeszcze raz dziękuję za poświęcenie i moją możliwość nauki ograniczeń ludzkiego ciała-czyli że głowa przymocowana jest do szyi w konkretnym celu!)
Przed wami, mój osobisty opiekun medyczny i jej druga połowa!(Ps. już teraz przepraszam, za wszystkie ewentualne następne telefony z pytaniem „Czy od tego umrę?”)

Kornelę i Dawida zaciągnęłam na sesję w kwitnących jabłoniach! W zimie próbowaliśmy złapać kilka kadrów na świeżym powietrzu, ale niestety wymiękłam! Po 5 minutach na dworze, zarządziłam kilkumiesięczną przerwę, z obietnicą, że się zrewanżuję w ciepłym terminie! Jako, że trzęśli się wtedy dokładnie tak samo, jak ja, nie mieli nic przeciwko!

Dawid i Kornela, w pierwszej sesji narzeczeńskiej.
Ps. Wspominałam wam, o tej w lecie?

Pin It on Pinterest

Share This