No i stało się. Dopadło i mnie, i to bez ostrzeżenia!
Wczoraj rano zaatakowało katarem, bólem głowy i gardła.
W nocy „prawie” zabiło temperaturą, dreszczami i zimnem (skarpetki, spodnie, koszulka, sweter, kołdra, koc, i odkręcone kaloryfery… a mną trzaskało z zimna).
Wylądowałam na L4 i widzę, że jest ze mną naprawdę źle, bo nie mam nawet siły przeglądać „internetu”.
Leżymy sobie z kotami, a błogą ciszę przerywa tylko gwizdek czajnika ….

Ps. Tym wszystkim, którym pozmieniałam plany tego tygodnia – chce powiedzieć, że jest mi naprawdę przykro. Stare porzekadło coś tam mruczy, że choroba nie wybiera
Pozdrawiam serdecznie, bez zarazków!

A teraz bonus. Z pozycji prawie „poduszkowej” udało mi się złapać Dominikową rutynę.
Po pracy kawa, internet (w poszukiwaniu aparatów, a jakże) i kot na kolanach … A drugi dotrzymuje towarzystwa mamusi! Podział musi być =)
Sielsko – anielsko.
Hassel
2014-03-05_0001
Leica
2014-03-05_0003

Pin It on Pinterest

Share This