We dwoje… bywa czasami ciężko. Bo dwa całkiem różne charaktery, z których jeden uważa, że jest mądrzejszy od tego drugiego, muszą się ze sobą dogadać …
Tak jest w życiu.

W pracy jest podobne.
Ale ciężej.
Bo ja jestem ta bardziej zołzowata.

Ok. Źle powiedziałam. Tylko ja jestem zołzą.
I to taką najokropniejszą. Wredną. Która zawsze wie lepiej. (I to akurat uznaję za atut niż wadę, ale)
Ale bywam zołzą. I kochany Dominiku, dzisiaj dotarło dla mnie dlaczego!
BO wiem, nie rozpoczyna się tak zdania ale … Bo zwykle zbyt późno do mnie dociera, że nie potrafisz czytać w myślach i jeśli czegoś nie powiem, to możesz tego nie wiedzieć

Zdiagnozowałam swój główny problem, teraz pora z nim powalczyć.
Owszem, oprócz czytania w myślach, czasami też cię po prostu nie słucham, bo pomimo mojej doskonałej podzielności uwagi, czasami się wyłączam; i uważam że sama robię większość rzeczy lepiej, i wściekam się bez powodu, kiedy jestem głodna i brakuje mi czekolady i czasem jeszcze …

Wystarczy. Znam główny problem.
Więc oprócz tego, że jestem zołzą, jestem istotą doskonałą. (Dodatek w postaci słowa PRAWIE przemilczę)

Dzisiaj kilka zdjęć, tłumaczących dlaczego jesteśmy we dwoje. Zawodowo =)
Przy okazji trochę o tym, jak pracujemy =)
Chcę wam pokazać, jak oboje inaczej patrzymy. I nie zawsze w tym samym kierunku!

O dwóch punktach widzenia.
W dużym skrócie:
Judyta: Uwielbiam ludzi, uwielbiam ich poznawać i z nimi rozmawiać. KOCHAM BYĆ BLISKO. Uwielbiam detale. Czasami tnę nogi. I tworzę gigantycznie dużo zdjęć. I kradnę kadry. Albo w nie wchodzę. Z wesel najbardziej lubię przygotowania i pierwszy taniec. Najbardziej smucą mnie oczepiny. Często też cicho panikuję i gryzę wargi. Oprócz tego pełen profesjonalizm =)
Dominik:Lubi ludzi, ale bez przesady. Selekcja na przyjaciela jest bardzo bardzo złożona. Woli być dalej niż bliżej. Chyba, że musi. Detale, detalami, ale woli bardziej ogólne plany. Tworzy przemyślane kadry. Nie odcina przypadkowo kończyn. Nie panikuje, tylko znajduje rozwiązania. Mój osobisty geniusz aparatów (również naprawiacz i czyściciel). Nienawidzi tańczyć, a z wesel najbardziej uwielbia słodkości. I strzela palcami.

PRZYGOTOWANIA
To ten moment, kiedy mogę spokojnie wtopić się w tłum. Mama Pani Młodej, sama Pani Młoda (z którą zawsze się już znamy od sesji narzeczeńskiej), i wszyscy domownicy przyzwyczajają się do mnie, tak na spokojnie. Ja chodzę cicho po domu ale się nie skradam. Zwykle niczego nie potrzebuje (chociaż nie gardzę wodą niegazowaną i ciasteczkami =P), przechadzam się, zagaduję, rozśmieszam,aaa, no i oczywiście robię zdjęcia.
Podczas przygotowań, to ja jestem z Panią Młodą. Dominik jeśli towarzyszy mi w nich towarzyszy, skupia się na dodatkach i na tym, co dzieje się w około.

2013-12-22_0264

Ja jestem zwykle blisko i bliżej. Dominik woli być kawałek dalej.
ja – lewe zdjęcia; D. – prawe zdjęcie
2013-12-23_0013

Ps. Z niektórych wesel czerpiemy dodatkową radość!
2013-12-23_0012
Po co nas dwóch? Właśnie dla takich zdjęć!
Dla uważnych – widzicie tę przestrzeń między Marysią a telewizorem? No to właśnie tam się wciskam! Jak mi zależy, to potrafię wszystko =) i prawie mnie nie widać
ja – prawe zdjęcie; D. – lewe zdjęcie
2013-12-23_0005
Na przykładzie samochodów mogę wam zaprezentować te podstawowe różnice między nami. Do tej pory, chyba nigdy nie zrobiłam całościowego zdjęcia samochodu…
ja- lewe zdjęcie; D. – prawe zdjęcie
2013-12-23_0006
Myślę, że jest to jakaś moja wada, ale nie potrafię się skupić na samochodach…. Zresztą, przy takich pięknych Pannach Młodych … Naprawdę, auto ?
ja- lewe zdjęcie; D.- prawe zdjęcie
2013-12-22_0265

CEREMONIA

Od kiedy towarzyszy mi Dominik na ślubach, nie latam pod kościołem jak oszalały kot (Zawsze muszę porozmawiać z księdzem, pokazać potrzebne zaświadczenia, zobaczyć co dzieje się w Kościele, gdzie mogę stać itp, a w między czasie uważać, co dzieje się z Młodą Parą – żeby mi przypadkiem cichcem nie weszli do Kościoła! Od czasu Dominika, problem mam z głowy. Bo ja biorę na siebie Księdza, a on czuwa nad Młodymi.
I mimo wszystko dalej latam jak kot, ale już nie taki szalony. Kiedyś wam opowiem o naszych przygodach kościelnych. O kwiatach, biegach i pajęczynie =)
ja- prawe zdjęcie, D. – lewe zdjęcie
2013-12-23_0002
Chciałam wam pokazać te dwa punkty widzenia …
ja – prawe zdjęcie, D. lewe zdjęcie
2013-12-23_0001
Kiedy ja jestem wysoko, ktoś zawsze czuwa blisko Was, żeby nic nie uciekło!
ja – prawe zdjęcie, D.- lewe zdjęcie
2013-12-23_0003
Zgadnijcie, czyja czerwona głowa wpakowała się w kadr? Tak, czasami nie jest tak sielankowo. Pamiętajcie, zołza MUSI MIEĆ TO ZDJĘCIE SAMA!
2013-12-23_0033
ja-lewe zdjęcie, D.- prawe zdjęcie
2013-12-23_0007
Tak, czasami jesteśmy w swoich kadrach. Ale zawsze uśmiechnięci!
2013-12-23_0029
Uśmiechnięci i skupieni! Zawsze =)
2013-12-23_0008
Dwa punkty widzenia!
ja- lewe zdjęcie, D.- prawe zdjęcie
2013-12-23_0009
Znajdź mnie =)
2013-12-23_0034
Znajdź Dominika
2013-12-23_0018

ZABAWA i ZDJĘCIA PORTRETOWE
Tutaj oprócz dwóch różnych ujęć i spojrzeń fotograficznych …
ja – lewe zdjęcie, D. – prawe zdjęcie
2013-12-23_0025
ja – lewe zdjęcie, D. – prawe zdjęcie
2013-12-23_0020
ja – prawe zdjęcie, D. – lewe zdjęcie
2013-12-23_0024
ja – prawe zdjęcie, D. – lewe zdjęcie
2013-12-23_0011

to Dominik często pomaga mi w bardziej niekonwencjonalny sposób.
Tutaj np. trzyma wielgachny parasol, umożliwiający fotografowanie w obfitym deszczu! (Oczywiście to my stoimy w deszczu, a nie fotografowani!)
2013-12-23_0010

No i drugi fotograf zawsze się przydaje, kiedy ten pierwszy zostanie porwany do tańca… I obcałowany przez gości =)
2013-12-23_0022

I mimo tego, że jestem zgrzędliwą zołzą, która się czepia … to szalenie Cię kocham!

2013-12-23_0023

Uwagi końcowe:
zdjęcia, które Wam pokazałam (na zasadzie moje-jego) powstawały mniej więcej w tym samym czasie. Ja stałam w innym miejscu, Dominik w innym. W myśl zasady, że jeden fotograf się nie rozerwie =)
Po za tym, gdyby nie Dominik, moim reportażom zwykle brakowało by tej szerszej narracji i szerszego poglądu. Zaś gdyby nie ja – zniknęły by szczegóły. Dlatego musimy być we dwoje. I już!

Długi post. Kto dobrnął do końca, zasłużył na dobrą herbatę!
Samego dobrego!
JA i ON

Pin It on Pinterest

Share This