słowo wstępu nie koniecznie właściwego
Na Waszych ślubach jestem bardzo spokojna. (A przynajmniej tak wyglądam! Albo mi się wydaje, że tak wyglądam?) Staram się być niezauważona, i dyskretna. Staramy się być niezauważeni i dyskretni! (Wiem, że piszę dużo o sobie, a przecież na ślubach zawsze jest ze mną jeszcze Dominik, ale on jest sam w sobie cichutki i spokojny, więc za bardzo nie ma o czym pisać (Nawet, kiedy przewrócił wazon z kwiatami, nikt tego nie zauważył. Poza mną! Oczywiście!)
Więc jestem cichutka i gdzieś tam bardziej z boku. W tak ważnym dla Was dniu, nie potrzebujecie dodatkowych, rozpraszających Was bodźców. (I tu uwaga do wszystkich moich przyszłych Par – jeśli szukacie fotografa, który „ZROBI” wam wesele i przejmie rolę wodzireja, niestety, ze mnie (z nas) nie będziecie zadowoleni.)
(A o dwóch fotografach na weselu, szykuję kolejnego posta)

Ale wstęp! A to wcale nie miało być o ślubie! Tylko o plenerze!
Bo plenery to już całkiem inna bajka.
Tutaj mamy luz.
Mogę przechodzić, stawać na palcach, wychylać się przez balustradki, kucać, leżeć na ziemi i zwisać z góry. Nikt mi nie powie, że nie wypada, że nie wolno, albo, że to nieeeeNORMALNE! (A że tak sobie o mnie możecie pomyśleć … No cóż, ryzyko zawodowe!)

Więc na plenerze dbam, żebyście mieli dużo radości i dostarczam ją często własnym kosztem =)

Dzisiaj zapraszam was na plener Bartka i Agnieszki.
Trochę na nim zmarzliśmy! Ale nikt nie marudził!
Dobra, ja marudziłam, jak czekałam na trochę spóźnionych Młodych, bo trzaskałam zębami z zimna… Ale to trwało tylko trochę. I to Agnieszka, biedna miała z nas najgorzej, a najlepiej sobie poradziła!
To był taki plener z cyklu „spotkanie ze znajomymi”. Dużo rozmów, dużo śmiechu.
I to miejsce. Magiczne. Trochę takie bajkowo-filmowe. Książę i księżniczka =)

I na koniec, cóż, Książę, na chwilkę zmienił się w …
Judyta Marcol Fotografia (Aga i Bartek) (01)

Musicie uwierzyć mi na słowo, że go Agnieszka odczarowała =)

Pin It on Pinterest

Share This