Jak to się stało, że ta para nie pojawiła się jeszcze na moim blogu, to czysta złośliwość rzeczy martwych.
I mojego przeoczenia!
Dlatego szybko naprawiam pomyłkę!

Czekam na nich w pewne bardzo ciepłe, wręcz upalne letnie popołudnie.
Zabierają mnie do swojego samochodu (wypakowanego masą przeróżnych rzeczy, w większości w kolorze MORO!Tak! Moro- dla mnie to kolor!) i wywożą nad rzekę.
Pierwsze wybrane miejsce, choć urocze, to zatłoczone po brzegi. To nic, bo mamy miejsce awaryjne. Marysia znalazła je jakiś czas temu.
I tak lądujemy tam. Przedzieramy się przez zarośla i …
Po szybkim wypakowaniu tego, co przyjechało z nami w samochodzie rozpoczynamy sesję?
Zgadnijcie, kto wędkuje w tym związku?

Pin It on Pinterest

Share This