I know You know I love …
SPAĆ

Sen … Cudowny, długi, nieprzerywany dźwiękiem budzika …

Sen….

Znacie tę zależność, że im dłużej możecie spać, tym wcześniej się obudzicie? I nie dosyć, że się obudzicie wcześnie, to jeszcze się obudzicie wyspani!

Paskudnie! Wiem. Też tak mam. Typowy człowiek.

Za to jeśli muszę wstać rano … Oh. To właśnie wtedy mogłabym spać, spać i spać…

Lubię spać. Braki snu dla mojego organizmu są odczuwalne natychmiastowo. Zapytajcie Dominika. Braki snu działają na mnie … Hmm…Opiszę wam to w skrócie. Braki snu podrażniają moje nerwy i powodują, że jestem najzwyczajniej w świecie – nieprzyjemna.

Sen. Na wygodnej poduszce. W cieple. Z dostępem świeżego powietrza, z mruczącym obok kotem. Cichutko. Spokojnie. Leniwie.

Ta najcudniejsza chwila, kiedy czuję, że tracę kontakt z rzeczywistością, że odpływam w najcudniejszy chwilowy niebyt. Ta chwila, kiedy wszystko wydaje się takie nierealne. Takie wyjątkowe. Kiedy nie wiecie, czy to się już śni, czy coś dzieje się na prawdę… Ah!

Jakiś czas temu trafiliśmy z Dominikiem na książkę zatytułowaną : (nie zgadniecie)SEN. Obok  zdjęć, pojawiają się opisy, czym dla poszczególnych bohaterów jest sen… I czy wyobrażają sobie życie bez snu.

Ja sobie nie wyobrażam. Chociaż mnie to nikt nie pyta. Sen musi być! Najlepiej długi, spokojny. Na miękkiej poduszce. Takiej idealnie pasującej w to zagłębienie szyjne. Wiecie, gdzie? Tak. Właśnie, właśnie tam. Zmrużone oczy. Ten kot obok. I Dominik obok, żeby mi nikt nie zarzucił braku miłości! I jeszcze ten błogostan. Prawie już śpię!

Spokojnych nocy. I kolorowych snów.

Ps. Już miałam zakończyć post, ale muszę wam zadać to pytanie. Co z waszymi snami? Zdarzył się wam sen proroczy? Wiecie, taki naprawdę proroczy? Mnie nie. Nigdy. Albo już nie pamiętam. Albo dzisiaj nie pamiętam.

A kiedyś wam opowiem o takim jednym śnie, który mnie prześladował strasznie długo. Byłam otoczona przez ciemną szarość (piękny kolor) ale o tym, co się wtedy działo opowiem Wam…. następnym  razem!

Pin It on Pinterest

Share This