I know You know I love…

Rude!Rude! Rude!

I wcale nie chodzi o Anię z Zielonego Wzgórza. Zresztą. Ania mnie rozczarowała. Ta z Zielonego Wzgórza. Czytało się łatwo i przyjemnie, ale jakoś tak… Cóż. Nie połączyła mnie z nią żadna szczególna więź. Te jej pomysły. Te jej zachowania… Nie. Ania nie była moja. Nawet to, że miała rude włosy. Rude, wymarzone włosy. Włosy o których marzę. Od dawna. Taka marcheweczka. Piękna. Mocna, twarzowa.
Dobra. Włosy miała moje wymarzone. Ale oprócz tego. Jakaś taka Ania była… Już wiecie, bez połączenia dusz. Za to Emilka…

Emilka z Księżycowego Nowiu…
To była moja książka. To była moja Emilka. To była moja historia.
Nie wiem, czy też tak macie, ale są książki, które do was mówią. Zdarzają się takie. Pierwsze zdanie … otwarta strona…
Ot tak. Po prostu. Kilka liter złożonych w słowa, przy których aż drga serce. Bo słowa na kartkach są takie idealne. W momencie. W czasie. Uwikłane w to, co dzieje się dokoła.
Czysta, najczystsza magia.

Tak było z Emilką. Jej losy, jej historie, jej dusza. Ah, matko.
Ile to razy moja wyobraźnia przenosiła mnie tam, do niej. Ile razy wracałam do jej opowieści (i tych kolejnych). Ile razy z nią płakałam!…

Tak. To były moje książki. Chociaż Emilka nie miała rudych włosów. I nie czytano jej w podstawówce. I nie omawiano jej na lekcjach.
Emilka była moja. Oh! Emilka jest moja!
Musicie, po prostu musicie w letnie popołudnie (które niebawem nadejdzie) usiąść na kocu, pod drzewem, i przeczytać Emilkę. Tak po prostu. No dobra. Nie musicie, ale możecie. Ale warto!

Wracam do sedna sprawy i sedna postu. Oprócz mojego absolutnego uwielbienia Emilki, uwielbiam także…
Rudość.
Czuję to (podskórnie), że te włosy idealnie do mnie pasują.
Zastanawiam się, czemu z natury nie są rude, ale to te same myśli, dlaczego z natury nie mam długich szczupłych nóg aż pod brodę i jeszcze kilka takich innych zależności…

Od kilku lat króluje u mnie rudość. Zmienia się jej natężenie, ognistość i długość (długość włosów, nie rudości).
Rudość :
*podkreśla moją bladą skórę i brak umiejętności opalania twarzy i ciała
*pasują do szaro-zielonych oczu
*idealnie współgra z ciepłymi brązami, które uwielbiam
*pięknie odbija się w słońcu
*jest idealna dla mnie
*i wiele, wiele innych, podobnych !
Przynajmniej tak to sobie wyobrażam w mojej głowie

I z tą myślą złożę wam najlepsze życzenia udanego weekendu!

ps. Miało się tutaj pojawić zdjęcie moich rudych włosów, ale aktualnie, niestety do rudych włosów (jak i do żadnych innych) nie pasuje czerwony, kichający nos.
Dlatego wstawiam rudość z… ha! chyba grudnia? Chociaż podobne „opatulenie” przed zimnem nosiłam także kilka tygodni temu … więc.
Ps. Kto zna jakiś doskonały sposób na rozkładający człowieka katar?Ratujcie!

my

Pin It on Pinterest

Share This