Pierwsze nasze kontakty były prawie całkowicie na linii „kupujący”-„sprzedający”. Hmm. W zasadzie to nie tak do końca. Bo ani Ona nie była typowym sprzedającym, ani ja typowym kupującym…. W zasadzie, bardziej to ona pokazywała swoje dzieła, a ja się uparłam, że muszę je mieć. (I mam!, teraz nawet już dwie). Ale to nie o tym. Chciałam wam tylko powiedzieć, że w fotografii, czasem dzieje się tak, że ona pozostaje już tylko dodatkiem, który pozwala miło spędzić czas (no dla mnie akurat najmilej!)
Z nią jest tak. Spotkałam dziewczynę, a zyskałam przyjaciela.

Dianko -za wszystko, co jeszcze przed nami, za kawę, i pogaduchy nie do końca mega spokojne, za zimowe zdjęcia i czapki z sówkami, (na które się nie mogę doczekać) – już teraz dziękuję! A to co za nami? Hmmm…. 😉

Przed wami przesłodkie urwisy!

Pin It on Pinterest

Share This